KotowateLwyOpracowaniaSsakiZwierzęta

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Damnatio ad bestias – rzucanie bestiom (zwierzętom) na pożarcie

Kara śmierci była praktykowana niemal we wszystkich kulturach w historii. Jej formy były rozmaite. Nierzadko wymagano, by kara była adekwatna do popełnionych czynów – za zbrodnie wyjątkowo godne potępienia winnego miała czekać śmierć powolna i bolesna. Do takich metod należało rzucanie skazanych na pożarcie dzikim zwierzętom, czyli damnatio ad bestias.

Termin Damnatio ad bestias dosłownie oznacza „potępienie przez zwierzęta”. W starożytnym Rzymie oznaczał on karę polegającą na tym, że skazany miał walczyć ze zwierzętami lub zostać przez nie pożarty. Kara taka odbywała się publicznie i była elementem większego widowiska, podczas którego prezentowano widzom egzotyczne zwierzęta. Po raz pierwszy zastosowano ją w II wieku p.n.e. wobec obywateli rzymskich niższych klas. Później wyrok tego typu śmierci wydawano na winnych najgorszych przestępstw, zbiegłych niewolników, a także na chrześcijan przed zalegalizowaniem tej religii. „Wykonawcami” kary były najczęściej lwy, rzadziej inne zwierzęta.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Czym było damnatio at bestias?

Rzymianie wyróżniali dwa rodzaje uśmiercenia przez zwierzęta. W jednym przypadku bezbronnego skazańca po prostu wypuszczano na arenę bądź przywiązywano do kolumny. Natomiast termin „Damnatio ad bestias” odnosił się pierwotnie do innej sytuacji – skazany był przygotowany do walki. Czasami nawet brał lekcję u profesjonalnego venatora (łowcy); dostawał do ręki włócznię, a czasem i miecz.

Zdarzało się nawet, że venator towarzyszył skazańcowi na arenie – chociaż zawsze poza zasięgiem zwierząt. W późniejszym okresie termin ten odnoszono do każdego rodzaju kary polegającej na tym, że skazany wyrzucany był na arenę, na którą chwilę później wypuszczano zwierzęta – niezależnie od tego, czy był uzbrojony, czy nie.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Zwierzęta w damnatio ad bestias

Z jakimi zwierzętami walczyli skazańcy? Najpopularniejszymi zwierzętami używanymi przy damnatio ad bestias były lwy. Sprowadzano je do Rzymu specjalnie w tym celu. Niemal równie dużą popularnością cieszyły się niedźwiedzie, które łowiono w Galii i Germanii oraz północnej Afryce, gdzie były wtedy dość pospolite. Urzędnicy rzymscy wytyczali specjalne szlaki transportu zwierząt, a prowincje leżące wzdłuż tych szlaków zobowiązane były dostarczać pożywienie dla nich. Ponadto Rzymianie sprowadzali do cyrków słonie, bawoły, dziki, tury, tygrysy, pantery, hieny i wilki.

Praktycznie żadne zwierzę nie atakuje człowieka bez powodu, a otoczone hałaśliwym tłumem na arenie cyrkowej, było zestresowane w nie mniejszym stopniu niż sam skazany. Dlatego zanim zwierzęta wypuszczono na arenę, trafiały w ręce tresera. Jego zadaniem było wzbudzić ich agresję, nauczyć atakować ludzi i jeść ludzkie mięso. Z tego powodu nie mogły one mieć kontaktu z innymi ludźmi, których mogłyby przypadkiem zaatakować. W rzymskich budowlach służących rozrywce, np. w Colosseum, istniały specjalne pomieszczenia, w których trzymano zwierzęta i przejścia do wyprowadzania ich na arenę z daleka od ludzi.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Historia kary

Nie wiadomo dokładnie, skąd wziął się zwyczaj damnatio ad bestias. Charakter kary każe przypuszczać, że wywodzi się ona z rytualnej ofiary religijnej stosowanej zwłaszcza tam, gdzie nie brakowało wielkich drapieżników. Rytuały takie stosowano np. w Egipcie i Indiach. Znany był także w Azji Mniejszej, czego ślady znajdziemy w Biblii (prorok Daniel został rzucony do jaskini pełnej lwów). Pierwotny rytuał przekształcił się stopniowo w karę za najcięższe przestępstwa – o rzucaniu kryminalistów zwierzętom na pożarcie donosili kronikarze opisujący wyprawy Aleksandra Wielkiego. Macedończyk imieniem Lysimachus został skazany na śmierć i rzucony na pożarcie lwu, którego jednak udało mu się pokonać gołymi rękami.

W starożytnym Rzymie takie praktyki nie miały pierwotnie miejsca. Sami Rzymianie nie znali lwów, a król Numa Pompilius jeszcze w VII w p.n.e. zakazał składania ofiar z ludzi. Podczas wojen punickich zetknęli się z krwawym widowiskiem z udziałem zwierząt. Wódz kartagiński Hannibal Barkas, chcąc zapewnić rozrywkę swoim żołnierzom żądnym rzymskiej krwi i jednocześnie osłabić morale wroga, zmuszał pojmanych jeńców do walki ze słoniami. Jako że Rzymianie lubowali się w dość brutalnych (z naszego punktu widzenia) rozrywkach, sami przejęli ten zwyczaj.

Pierwsze walki ze zwierzętami, początkowo z udziałem profesjonalnych venatores, zorganizował w 189 r. p.n.e. konsul Marek Fulwiusz Nobilior z okazji zdobycia greckiego miasta Etolii. Później, w 186 r. p.n.e. Lucjusz Emiliusz Paulus Macedonicus, późniejszy wojsk macedońskich w bitwie pod Pydną, wpadł na pomysł, by uczynić walkę ze zwierzętami formą kary dla żołnierzy za najcięższe przewinienia. Podobnie jak u Kartagińczyków, ofiary były początkowo uzbrojone. Wreszcie Scypion Afrykański Młodszy, którego armia doszczętnie zniszczyła Kartaginę w 146 r. p.n.e., wprowadził zwyczaj karania dezerterów przywiązaniem do kolumny i wypuszczania dzikich zwierząt – drastyczność kary była konieczna dla opanowania fali dezercji po początkowych sukcesach Kartagińczyków.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Damnatio ad bestias jako kara sądowa

W kolejnych latach Rzymianie zrozumieli, że charakter kary ma dużą moc odstraszającą, dlatego damnatio ad bestias zostało uregulowane prawnie. Skazańcy byli najczęściej przywiązywani do kolumny albo wyrzucani na arenę nadzy i bezbronni. Karę tę nierzadko wykonywano masowo. Swetoniusz pisze, że cesarz Kaligula nakazał ukarać w ten sposób kupców zawyżających ceny mięsa.

Prawo rzymskie dokładnie określało, jakie kary przysługują za określone przestępstwa. Na damnatio ad bestias skazywano początkowo przede wszystkim dezerterów. Kara ta dotykała także trucicieli (jeśli wywodzili się spośród plebejuszy), przestępców politycznych, inicjatorów buntów, fałszerzy oraz osoby wynajmujące magów dla szkodzenia innym. Na łup dzikich zwierząt rzucano też ludzi dopuszczających się przestępstw przeciw rodzinie: ojcobójców oraz tych, którzy porywali dzieci dla okupu.

Damnatio ad bestias była wyjątkowo ciężkim rodzajem kary. Skazany nie mógł spisać testamentu, a wszelka jego własność ulegała konfiskacie – wyjątkiem był przypadek, gdy skazanym był urzędnik wojskowy posiadający dzieci. W przypadku, gdy przestępstwa dopuścił się niewolnik, można było skazać go na tego typu śmierć bez wyroku sądowego – w przypadku człowieka wolnego należało skonsultować się z przedstawicielem władzy cesarskiej.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Prześladowania chrześcijan

Szczególne znaczenie damnatio ad bestias odgrywa w związku z prześladowaniami chrześcijan w I w. n.e. Religia ta początkowo odgrywała marginalną rolę, jednak z punktu widzenia Rzymian, jej wyznawcy dopuszczali się ciężkich przewinień: Nie oddawali czci bogom, odmawiali służby wojskowej, nie uznawali majestatu cesarza, uczestniczyli w nocnych zgromadzeniach, co było niezgodne z prawem, stosowali wzbronione prawem praktyki magiczne i wyznawali religię, której prawo nie uznawało. Dlatego oskarżano ich między innymi o wszelkie klęski żywiołowe. Skutkiem tego przez wiele lat padali ofiarą prześladowań.

Pierwszym, który zdecydował się zarządzić damnatio ad bestias wobec chrześcijan, był cesarz Neron, który w 64 r., uznał ich winnymi podpalenia Rzymu. Skazanych odziano w zwierzęce skóry i wypuszczono na arenę, gdzie zaatakowały ich wygłodniałe psy. W tym przypadku nie zdecydowano się na większe, „szlachetniejsze” zwierzęta, gdyż wina domniemanych zbrodniarzy była zbyt wielka w oczach samych Rzymian. Kolejni cesarze stosowali podobne praktyki, jednak już z użyciem większych zwierząt. Stosowanie damnatio ad bestias względem chrześcijan zakończyło się dopiero w 313 r. po wprowadzeniu edyktu mediolańskiego, który czynił chrześcijaństwo legalną religią.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie – chrześcijanie na arenie z lwami

Quo vadis – „Chrześcijanie dla lwów”

W powieści Quo vadis Henryk Sienkiewicz przedstawia historię prześladowań chrześcijan za czasów Nerona. Chrześcijanie giną na arenie Koloseum pożarci przez lwy i tygrysy. Widzowie mają także „rozrywkę”, w której wykorzystano wielkiego tura germańskiego, na grzbiecie którego znajdowała się Ligia. Rozrywkę popsuł jednak im nasz „rodak” (Ligów niektórzy uznają za przodków Polaków) Ursus, który turowi skręcił kark. Zainteresowanych odsyłamy do Quo vadis – w rozdziale LXVI znajduje się opis walki Ursusa.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie – scena z filmu Quo vadis (2001) – walka Ursusa z bykiem

W czasach późniejszych

Kara Damnatio ad bestias wraz upadkiem cesarstwa stopniowo zanikała. W samym Rzymie została zakazana w 681 r. Jednak z Cesarstwie Wschodnim nadal ją czasem ogłaszano – jeszcze w 1022 r. wydano taki wyrok na królewskiego eunucha, który pomagał w spisku generałów przeciwko cesarzowi Bazylowi II.

Zwyczaj ten pojawił się jeszcze jeden, jedyny raz w czasach współczesnych. W 1940 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie zorganizowano widowisko, podczas którego skazano kilkoro więźniów na walkę z niedźwiedziem. Możliwe, że organizatorzy krwawego spektaklu istotnie chcieli nawiązać do starożytnego zwyczaju, dlatego niekiedy określa się go jako ostatni w historii przypadek damnatio ad bestias.

Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Ciekawostki

  • Niektórzy historycy i przyrodnicy są zdania, że ogromny apetyt Rzymu na dzikie zwierzęta, które masowo umierały podczas widowisk, przyczynił się w znacznej mierze do zmian w ekosystemie Afryki, np. wytępienia niedźwiedzi zamieszkujących jej północne rejony.
  • Niekiedy jedno zwierzę wystarczało do zabicia wielu skazańców. Cyceron podaje przykład, gdy jeden lew zabił kolejno aż 200 ofiar.
  • Damnatio ad bestias była egzekucją publiczną, traktowaną przez Rzymian jako forma rozrywki dla mas i część przedstawienia w amfiteatrze.
Damnatio ad bestias – zwierzętom (bestiom) na pożarcie

Polecamy

Wybrane specjalnie dla Ciebie

3 komentarzy

  1. Brakowało mi tej tematyki, świetnie że powstał taki artykuł! Zawsze zastanawiałam się co kieruje ludźmi, że lubią oglądać okrucieństwa, zadawanie bólu. To jakiś atawizm, rodzaj podniety, niespełnionych fantazji? Co to jest? Może facetom jest to bliższe niż kobietom.

    Panowie, wyjaśnijcie mi, co w tym jest takiego, że w historii masy ciągnęły oglądać egzekucje i na areny oglądać walki ze zwierzętami.

  2. Świetny temat. Mimo iż jestem zwolennikiem kary śmierci to wolę jednak zostać przy bardziej klasycznych metodach. Żucanie ludzi lwom na pożarcie jest zbyt makabryczne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.