AzjaNiedźwiedzieSsakiZwierzęta

Panda wielka – zwierzę paradoksów, które „nie powinno istnieć”

Panda wielka, niedźwiedź bambusowy (Ailuropoda melanoleuca)

Żyjący w chińskich lasach gatunek Ailuropoda melanoleuca to słynna panda wielka. Jest to zwierzę wielu paradoksów, w dodatku będące symbolem ginącej przyrody. Były już na krawędzi wyginięcia, na szczęście teraz mają się coraz lepiej, chociaż długa jeszcze droga do stwierdzenia, że wymarcie im nie grozi. Niemniej, i tak wydaje się, że taki gatunek „nie powinien istnieć”. Istnieje jednak i intryguje wielu badaczy i pasjonatów przyrody.

Panda wielka, niedźwiedź bambusowy (Ailuropoda melanoleuca)

Europejczycy odkrywają pandę

Jak doszło do tego, że wieść o pandzie przekroczyła granice Chin i zafascynowała Europejczyków?

Państwo Środka od wieków fascynowało mieszkańców Starego Kontynentu. Rozwinięta cywilizacja i kraj, który istnieje od wieków rozbudzał wyobraźnię poszukiwaczy przygód, a także tych, którzy chcieli się wzbogacić poprzez handel z krajem, którego bogactwa były wręcz legendarne.

W 1842 roku Chiny doznały kompromitującej klęski w wojnie opiumowej, kiedy to musiały przystać na warunki podyktowane przez dwa ówczesne światowe mocarstwa – Francję i Wielką Brytanię. Od tego czasu podróże do tajemniczego interioru Państwa Środka stały się łatwiejsze niż dawniej[1].

Jednym ze śmiałków pragnących poznać przyrodę Chin był francuski misjonarz, zakonnik i miłośnik przyrody Armand David, który w 1862 roku postanowił pojechać do tej tajemniczej krainy. W taki sposób francuski przyrodnik zapewnił sobie miejsce w historii[2]. Zebrał kilkaset gatunków roślin i zwierząt, które były nieznane ówczesnej nauce. Wśród nich były między innymi tzw. motyli krzew, czyli wabiąca pszczoły budleja Davida (Buddleja davidii), po dziś dzień zdobiąca europejskie ogrody. Inne gatunki, jakie poznali dzięki temu odkrywcy Europejczycy to chińskie jodły, pierwiosnki, brzoskwinie, róże i wiele innych[3].

Najbardziej znanym ze wszystkich odkrytych przez Davida gatunków jest panda wielka – symbol chińskiej przyrody.

Jak doszło do jego pierwszego zetknięcia się z tym stworzeniem? W roku 1869 zobaczył ją w postaci myśliwskiego trofeum, sam nazwał ją „piękną skórą”[4].

Oddajmy głos przyrodnikowi:

Ten słynny biało-czarny niedźwiedź wydaje się dosyć duży. Jest to niezwykły gatunek i cieszę się, kiedy moi myśliwi mówią, że na pewno wkrótce takie zwierzę dostanę. Zapowiadają, że jutro pójdą je zabić, będzie to interesująca nowość dla nauki[5].

Armand David był zafascynowany Państwem Środka. Zawdzięczamy mu odkrycie pandy i wielu innych gatunków roślin z Chin.

Tak było na samym początku „przygody” z pandą, która z czasem stała się jednym z najbardziej uwielbianych zwierząt na świecie. Skóra będąca myśliwskim trofeum i przyrodnik niecierpliwie oczekujący kolejnego martwego osobnika.

Doczekał się go po niecałych dwóch tygodniach i znowu był bardzo zaintrygowany. Tym razem zobaczył całego „biało-czarnego niedźwiedzia”. Teraz, mogąc zobaczyć słynne zwierzę w całej okazałości wiedział znacznie więcej.

Stwierdził, że ma do czynienia z nowym gatunkiem, który jest „bardzo niezwykły nie tylko ze względu na swój kolor, lecz także na budowę kończyn przednich i inne cechy charakterystyczne”.

Te pierwsze pandy, jakie na własne oczy zobaczył Europejczyk łączył jeden smutny fakt – obie były martwe. Musiały minąć kolejne dwa tygodnie, kiedy David wreszcie doczekał się żywego osobnika.

Zwierzę wydało mu się przyjazne, jak sam określił „nie wygląda zbyt groźnie”. Zwrócił uwagę na fakt, iż „w jego żołądku jest pełno liści”. Wobec tego nie trzeba chyba dodawać, że także ta panda szybko została zabita.

Co ciekawe, odkrywca tego gatunku nigdy nie zobaczył pandy w swoim naturalnym środowisku –  spożywającego liście bambusa okazałych rozmiarów niedźwiedzia zamieszkującego las w głębokim interiorze Chin. Pierwszy przybysz z Europy ujrzał pandę w naturalnym środowisku dopiero w roku 1916[6].

Mimo, że pierwsze pandy z jakimi zetknął się David były specjalnie dla niego zabijane, to trzeba przyznać, że zainteresowanie świata tym zwierzęciem z czasem przyczyniło się do jego ocalenia od całkowitej zagłady.

Panda wielka, niedźwiedź bambusowy (Ailuropoda melanoleuca)

Paradoksalne zwierzę

Skoro nakreśliliśmy już tło historyczne, to co możemy powiedzieć o samej pandzie i jej trybie życia? Czego się dowiedzieliśmy o pandzie od czasu gdy Armand David odbywał swe podróże do Chin? Dlaczego jest paradoksalna?

Klasyfikacja biologiczna szereguje pandę wielką w rzędzie ssaków drapieżnych, ale trudno sobie wyobrazić ssaka, któremu spożywanie mięsa byłoby tak obce jak temu chińskiemu stworzeniu. Panda żywi się liśćmi bambusa, które stanowią aż 99% jej diety, wobec czego zwierzę to jest mięsożernym roślinożercą[7].

Żaden inny ssak z rzędu drapieżnych nie wiedzie aż tak dużej części swego życia wśród gałęzi drzew jak panda. Wśród drapieżnych żyjących na drzewach słynne są chociażby kotowate, jednakże one nie zabrnęły w tym kierunku aż tak daleko. Można powiedzieć, że pandy przeszły ewolucję odwrotną do ludzkiej – przodkowie ludzi „schodzili” z drzew i przystosowywali się do naziemnego trybu życia, podczas gdy przodkowie pand na nie „weszli” i postanowili na dobre tam zostać[8].

Pandy wielkie w środowisku naturalnym żywią się wyłącznie bambusem, który ma niską wartość energetyczną, przez co zwierzęta te prowadzą dosyć ospały, leniwy tryb życia.

Bambus

I wreszcie słynny pokarm pandy wielkiej – bambus, największa trawa świata. Wydaje się, że tak wielkie zwierzę z rzędu drapieżnych powinno zjadać inne, mniejsze stworzenia. Tak się jednak nie dzieje, panda jest całkowicie roślinożerna i do tego bardzo wybredna. Spożywa tylko i wyłącznie bambus, mający niewielką wartość energetyczną.

Mogłoby się wydawać, że drapieżnik, który przeszedł na tak restrykcyjną dietę w czasie swej ewolucji musiał całkowicie zmienić swój układ pokarmowy, aby dostosować się do spożywania trawy. Okazuje się jednak, że panda ma nieznacznie zmienione zęby i układ pokarmowy w stosunku do ssaka, który jest na diecie mięsnej. Ponadto panda ma szersze korony zębów oraz dłuższe jelita. Mimo że doszło do rewolucji pokarmowej, układ trawienny pandy jest z grubsza podobny, jak u innych ssaków drapieżnych.

W takiej sytuacji panda musi w inny sposób sprostać kłopotom z trawieniem swego pokarmu. Poświęca aż 16 godzin na dobę na zdobycie i spożywanie liści bambusa. W istocie sprawa wygląda tak, że rzadko kiedy można zaobserwować pandę, gdy nie je.

Układ pokarmowy, który jest nieznacznie zmodyfikowany w stosunku do ssaka mięsożernego ma zatem kłopoty z niestrawionymi resztkami. Panda radzi sobie z tym w taki sposób, ze defekuje częściej niż jakikolwiek inny ssak, nawet do 40 razy dobę[9].

Ponadto panda prowadzi oszczędny tryb życia, gdyż skromna bambusowa dieta nie jest w stanie zapewnić wystarczającej energii na przysłowiowe hasanie po lesie. Pandy poruszają się powoli, a ich ciała mają kształt zbliżony do kulistego, wobec czego zwierzę wypromieniowuje mniej ciepła ze swojego ciała. Poza tym ruja wśród samic trwa bardzo krótko – są one płodne zaledwie przez kilka godzin w roku, zaś ich młode są bardzo małe. Jest spowodowane faktem, że produkowanie mleka przez samicę obciąża ją mniej niż gdyby miała odżywiać młode wewnątrz jej ciała[10].

A zatem nie tylko niszcząca działalność człowieka powoduje że panda jest gatunkiem wymierającym. Wpływa na to także jej oszczędny tryb życia i idąca za tym niechęć do rozmnażania oraz wybredność pokarmowa.

Czym jeszcze może nas zaskoczyć panda?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się pokarmowi jaki spożywa, a jest nim bambus, o którym już wspominaliśmy. Roślina, która zapewnia pandom życie, ale mająca cechę, która może doprowadzić do śmierci nie tylko osobników, ale całego gatunku. Właściwie, mając na uwadze fakt, jak wiele gatunków w dziejach Ziemi wymarło, dziwi fakt, że zwierzę spożywające wyłącznie bambus wciąż egzystuje na naszej planecie.

Bambus to największa trawa na Ziemi. Rozmnaża się w bardzo nietypowy sposób zwany semelparią. Paradoksalnie roślina dająca pandzie życie jest dla niej śmiertelnym zagrożeniem.

Co jest nie tak z bambusem?

Chodzi tutaj o semelparię (ang. semelparity), to znaczy fakt, że bambus rozmnaża się tylko jeden raz w ciągu swojego długiego życia, a potem zamiera. Zanim trawa dojdzie do okresu kwitnienia mija bardzo długi czas, wynoszący kilkadziesiąt lat. Co więcej zaś, gdy dojdzie do kwitnienia, kwitną wszystkie bambusy danego gatunku jednocześnie na całym świecie – ich lokalizacja, czy strefa klimatyczna w jakiej przebywają nie ma wówczas znaczenia – kwitną wszystkie bez wyjątku. Konsekwencje dla pand są bardzo nieprzyjemne – nagle znika cały ich pokarm, gdyż bambus po kwitnieniu umiera. Wówczas zwierzę musi liczyć na inny gatunek, który także jest dla niego paradoksalny – jednocześnie śmiertelnie groźny i będący ratunkiem. A są nim ludzie[11].

Pandy i ludzie

Panda w XX stuleciu stała się symbolem ginącej dziewiczej przyrody. Gatunek był w kryzysie – w 1970 roku jego liczebność oszacowano na tysiąc osobników. Przyczyną był specyficzny tryb życia pandy i działalność ludzi.

WWF, rząd chiński i lokalne społeczności postanowiły coś zrobić z tym problemem – pandy podlegają do dziś bardzo ścisłej ochronie. Na szczęście, działania przyniosły pozytywne skutki, w roku 2010 ilość pand oszacowano na 1860 osobników[12], zaś Czerwona Księga Gatunków Zagrożonych obniżyła status niebezpieczeństwa jeśli chodzi o przetrwanie gatunku – panda nie jest już gatunkiem zagrożonym, tylko narażonym na wyginięcie[13].

Ponadto pandy przebywają w ogrodach zoologicznych na całym świecie. W 20 krajach znajduje się około 500 osobników, coraz częściej sukcesem kończą się próby rozmnożenia zwierzęcia w niewoli.

Pandy mają zatem paradoksalną relację z ludźmi, którzy mogą być dla tych zwierząt śmiertelnym zagrożeniem, ale i ratunkiem.

Pandy muszą zniknąć jako symbol ginącej przyrody i stać się symbolem jej odrodzenia. Czas na kolejny paradoks związany z tym zwierzęciem. Czy tak będzie? Przyszłość pokaże.

Zwierzęta te przetrwały wiele – aż dziw że istnieją.

Z pewnością nie jest tak, że teraz mogą żyć wyłącznie dzięki pomocy ludzi, bo i bez niej sobie radziły. Ale mając na uwadze destrukcyjne czyny działalności człowieka dla pand, można stwierdzić, że bez podjęcia działań na rzecz ochrony i rozmnażania tych zwierząt byłyby one wciąż gatunkiem krytycznie zagrożonym. Na szczęście zwierzęta te nadal trwają.

Czy możemy sobie wyobrazić jakieś pozytywne skutki zniknięcia pandy wielkiej? Tak – jeśli znikną one jako symbol ginącej przyrody, a staną się symbolem przyrody odrodzonej. Ale do tego potrzeba jeszcze dużo czasu i wspólnych działań uczonych, rządów państw i organizacji ponad dzielącymi ich granicami. Być może zatem w przyszłości panda będzie kojarzona jako obiekt kolejnego paradoksu – gatunku, który już prawie wyginął, ale żyje, mimo wszystkich przeciwności.

Co nas czeka? Tego nie wiemy, ale działania zapewniające odrodzenie pandy zostały podjęte. Czas pokaże co przyniesie przyszłość.
Autor: Marcin Święciński

Panda wielka, niedźwiedź bambusowy (Ailuropoda melanoleuca)

Literatura i przypisy

  • [1] R. Coniff, Poszukiwacze gatunków: Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi, wyd. Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, s. 312-314.
  • [2] Ibidem, s. 314-315.
  • [3] Ibidem, s. 318.
  • [4] Ibidem, s. 318.
  • [5] Ibidem, s. 319
  • [6] Ibidem, s. 318-319/
  • [7] M. Ryszkiewicz, Homo sapiens. Medandry ewolucji, wyd. CiS, Warszawa 2013, s. 323-324.
  • [8] Ibidem, s. 324.
  • [9] Ibidem, s. 325-326.
  • [10] Ibidem, s. 327-328.
  • [11] Ibidem, s. 325-327.
  • [12] L. Cook, Nieprzytulna prawda o pandach, http://wyborcza.pl/wiecejswiata/7,163812,23299791,nieprzytulna-prawda-o-pandach.html?disableRedirects=true, [dostęp: 24.10.2019].
  • [13] P. Średziński, Panda wielka już nie jest w grupie wysokiego ryzyka wymarcia, https://media.wwf.pl/pr/325843/panda-wielka-juz-nie-jest-w-grupie-wysokiego-ryzyka-wymarcia, [dostęp: 24.10.2019].
Panda wielka, niedźwiedź bambusowy (Ailuropoda melanoleuca)

Polecamy:

Wybrane specjalnie dla Ciebie

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.