EwolucjaKreacjonizm

Ewolucja to tylko hipoteza?


Problemy z ewolucją

Ewolucjoniści nie są w stanie rozwiązać problemu części składowych komórki. Wskutek eksplozji w XX wieku wiedzy na temat budowy komórki, podstawowej jednostki życia wiemy znacznie więcej na ten temat niż kiedyś.

Komórka

Dzięki osiągnięciom technologicznym przekonano się, że komórka składa się z ogromnej liczby mikroskopijnej wielkości molekularnych maszyn transportujących składniki z jednego końca do drugiego.

Ruch w komórce można by porównać do korka, utworzonego przez pojazdy w niesłychanie dużej metropolii, z tym jednym wyjątkiem, że te tzw. biologiczne maszyny są nieredukowalnie złożone. Jedna maszyna, witka bakteryjna działa i wygląda jak silnik, który posiada 30 żywych części. Jeśli którejś zabraknie, ta skuteczność maszyny nie jest po prostu zmniejszona, ona przestaje działać.

Teoria Darwina

Dlatego też twierdzenie, że te nieredukowalnie złożone “maszyny” mogły się rozwinąć w wyniku “licznych, następujących po sobie nieznacznych zmian”, jak utrzymuje teoria Darwina, jest absurdalne. Co więcej, zgodnie z darwinowską koncepcją naturalnej selekcji, organizm odrzuca te zmiany, które nie są pomocne mu do przetrwania a zachowuje te, które są potrzebne. Jednak, czy mogły darwinowskie małe, sprzyjające zmiany wytworzyć witkę bakteryjną? Skoro działa ona tylko wtedy, kiedy jest zupełnie złożoną, to w jakiż sposób powstała ta złożoność? Co niby miałoby być zachowywane i przekazywane następnym pokoleniom a co odrzucane?

Prowadzi to do wniosku, że naturalna selekcja nie może wyjaśnić pochodzenia witki bakteryjnej, ani żadnego innego nieredukowalnie złożonego systemu biologicznego. Zamiast niej proponuje się teorię inteligentnego projektu (ID).

DNA

O ile niektórzy naukowcy widzieli ogromne trudności w udowodnieniu twierdzenia, że tak niesłychanie złożone organy jak oko, ucho, czy serce mogły rozwinąć się w długim okresie, tak Dean Kenyon skierował swoje zainteresowania na kwestie pochodzenia życia w ogóle. Przez wiele lat ten czołowy darwinista w dziedzinie chemii, współredaktor najpopularniejszych podręczników, szeroko znany w świecie, próbował wyjaśnić naturalistycznie, w jaki sposób życie pojawiło się na ziemi. Jednak pewien problem bardzo go niepokoił od czasu odkrycia struktury DNA.

DNA to długa nić, składająca się z sekwencji czterech różnych nukleotydów, które przechowują i przekazują informacje odnośnie tego w jaki sposób mają być budowane cząsteczki białek, które każda komórka potrzebuje, aby przetrwać.

Białka to długie sekwencje aminokwasów (minimalnie potrzeba ich kilkaset). Każda trójka nukleotydów z DNA jest przyporządkowana tylko do jednego aminokwasu.

Kenyon nie mógł wyjaśnić, w jaki sposób pierwsze białka mogły zostać uporządkowane nie posiadając genetycznych instrukcji? Pierwsza komórka, aby mogły powstawać dalsze formy życia musiała posiadać DNA, który mógłby być replikowany (kopiowany). Ale skąd on pochodził?

Kenyonowi, który spędził sporo lat swego życia na udowodnienie naturalnej ewolucji, jedynie jedno rozwiązanie się nasuwało: ID. Każdy organizm musi być w pełni funkcjonalny, bo inaczej zostanie wyeliminowany przez środowisko. Pierwsza komórka nie mogła powstać na drodze małych kroczków.

Inteligentny projekt

Są to dwa kluczowe argumenty podnoszone przez twórców teorii inteligentnego projektu, którzy kwestionują teorię ewolucji. Jednak to nie wszystko. Coraz nowsze odkrycia sprawiają, że tych wątpliwości powstaje coraz więcej.

Słabe strony ewolucji

Bardzo znana jest sprawa Colina Pattersona, paleontologa z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej, który już w 1981 roku podczas wykładu wygłoszonego w Nowym Jorku mówił, że zajmował się badaniem ewolucji przez 20 lat i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, która bez wątpienia byłaby prawdą. W związku z tym zaczął zadawać pytania naukowcom różnych dziedzin, którzy potwierdziliby w stu procentach, że choć jedna kwestia dotycząca ewolucji jest prawdziwa. I niestety nie znalazł takiej odpowiedzi.

Widać, że jest to pewien schemat, który jakoś pozwala tłumaczyć pewne obserwowane zjawiska, ale ma on tak wiele wad, że aż dziwi tak mocne obstawanie przy nim.

Zmiana myślenia

Paradoksalnie pewien przypadek sprawił, że zupełnie przewartościowano zasady dotyczące określania wieku skał (istotne dla ewolucji ze względu na datowanie skamielin). W połowie maja 1980 r. nastąpił wybuch góry św. Heleny w stanie Waszyngton w USA. Ten wybuch spowodował podmuch, który z kolei przeniósł wody pobliskiego jeziora na sąsiednią górę, a powrót tej wody doprowadził do obsunięcia się całego zbocza. W ciągu kilkudziesięciu godzin powstała nowa formacja osadowa, w której różne składniki zostały uporządkowane w pokłady wraz z tzw. kieszeniami substancji organicznych, przekształcających się w węgiel brunatny. Szybka erozja nowej formacji (niecałe dwa lata) wyżłobiła kanion głęboki na 40 m, odsłaniający jak w Wielkim Kanionie w Kolorado nowe uporządkowane pokłady.

Ta lokalna katastrofa spowodowała, że przewartościowano zasady określające, w jaki sposób i w jakim czasie powstawały skały osadowe. Okazuje się, że dotychczasowe datowania mają się nijak do tego co można było zaobserwować, gdyż przyjmowały one setki milionów lat na powstawanie skał. Tymczasem ten okres jest znacznie i to znacznie krótszy – zamiast setek milionów lat, jest to okres, w którym na ewolucję nie ma czasu.

Skamieliny

Znajdowane na różnych poziomach skamieliny (skamieniałe szczątki dawnych organizmów zwierzęcych i roślinnych zachowane w skałach) często nie różnią się między sobą a powinny, bo zgodnie z teorią ewolucji dzieli je setki milionów lat (poziomy określają czas, z którego pochodzą, przy czym różnice między poziomami to miliony lat).

Wielokrotnie też ze zdumieniem odkrywa się tzw. żywe skamieliny, czyli organizmy uważane za pochodzące z jakiejś odległej ery geologicznej a żyjące obecnie. A tak nie ma prawa się dziać, zgodnie z założeniami teorii ewolucji.

Fałszerstwa

Mimo tych nowych odkryć jej obrońcy robili i wciąż robią co mogą, aby ją utrzymać nie pozwalając na głośne wypowiadanie wątpliwości. Dochodziło nawet do fałszerstw. Na przykład tzw. człowiek z Pitdown miał ludzką czaszkę, małpią żuchwę i odpowiednio dopiłowane zęby. Przez 50 lat był koronnym dowodem na ewolucję!

Bardzo znany jest też schemat, ukazujący rozwój od szympansa poprzez neandertalczyka, aborygena do Skandynawa. W szczególności zapamiętuje się z niego redukcję owłosienia i wyprostowywanie sylwetki. Tymczasem pierwszy znaleziony neandertalczyk (człowiek pochowany rytualnie) był pochylonym, zreumatyzowanym, starym osobnikiem, świetnie pasującym w środek serii prostujących się istot pokazywanych na schemacie.

Krytycy teorii ewolucji przyznają, że przy jej pomocy da się wyjaśniać jedynie bardzo proste systemy (ewolucja rozumiana jako zmienianie się organizmów z upływem czasu). Zupełnie ten sposób wyjaśniania zawodzi w przypadku struktur złożonych (niemożliwe jest, aby struktury złożone powstały w wyniku naturalnej selekcji i walki o byt; one musiały już na samym początku istnieć, co wskazuje na to, że zostały zaprojektowane.

Podobieństwa organizmów

Teoria ewolucji opiera się m.in. na tzw. filogenezie, czyli podobieństwie między organizmami. Te podobieństwa traktuje się jako dowód na pokrewieństwo, czyli wspólne pochodzenie. Tymczasem w sporze o ewolucję chodzi nie o podobieństwo, lecz różnice – o źródło niepodobieństw, czyli np. skąd się wzięły różne płcie, różne organy itp.

A tego ta teoria nie potrafi wyjaśnić. Dlatego pozostaje wyłącznie hipotezą a nie teorią.

Odkrycia w genetyce wykazały, że zmiany wewnątrzgatunkowe powstają, nie, jak to chciał Darwin, w wyniku wzrostu informacji, lecz – rekombinacji (mieszania) i redukcji informacji genetycznej.

Zapraszam ewolucjonistów do polemiki i dyskusji na ten temat. Jestem otwarty na argumenty.

10 komentarzy

  1. Wiele osób wyniosło ze szkoły przekonanie, że teoria to coś w połowie drogi między hipotezą a prawem naukowym. Jednak według amerykańskiej National Academy of Sciences (NAS), teoria naukowa to „dobrze uzasadnione wyjaśnienie jakiegoś aspektu świata przyrodniczego, uwzględniające fakty, prawa, wnioskowania i sprawdzone hipotezy”. Żadne dodatkowe dowody nie zmienią teorii w prawo, które stanowi opisowe (często ilościowe) uogólnienie jakiegoś wycinka wiedzy. Kiedy więc naukowcy mówią o teorii ewolucji albo dajmy na to, o teorii atomowej budowy materii bądź teorii względności, nie wyrażają przez to żadnych zastrzeżeń co do jej prawdziwości.

  2. „Mimo tych nowych odkryć jej obrońcy robili i wciąż robią co mogą, aby ją utrzymać nie pozwalając na głośne wypowiadanie wątpliwości. Dochodziło nawet do fałszerstw. Na przykład tzw. człowiek z Pitdown miał ludzką czaszkę, małpią żuchwę i odpowiednio dopiłowane zęby. Przez 50 lat był koronnym dowodem na ewolucję!”

    Niestety ale dokonujesz fałszerstwa na temat fałszerstwa.
    1. Człowiek z Piltdown nie jest oszustwem nauki, a jest uznawany za fałszerstwo przeciw nauce.
    2. Nie był praktycznie NIGDY żadnym koronnym argumentem. Od samego początku budził mniejsze i większe wątpliwości będąc niespójnym z innymi odkryciami.
    3. Już w latach 30 XX wieku przestał być dowodem na cokolwiek
    4. Po 40 latach od odkrycia został ostatecznie zdemaskowany jako oszustwo przez NAUKOWCÓW, a nie pseudonaukowców kreacjonistów

    Czyli, ani nie był to koronny dowód, ani 50 lat. A i nauka sama się z tym uporała. Tak, ataki na naukę tego typu się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą. Zabawniejsze są jednak sytuację w drugą stronę – jak to dla żartu przygotowano model giganta. To, że ludzie padli tego ofiarą to jedno. Ale, że nie idzie niektórym wyjaśnić, że to było oszustwo-żart do tej pory to drugie. Tym się różni nauka od nauki. Nauka popełnia błędy, ale je koryguje i wyciąga wnioski na przyszłość. Pseudonauka tkwi w swoich przekonaniach WBREW przeciwnym argumentom i dowodom. A przytaczanie jednostkowego wydarzenia sprzed 100 lat wobec dziesiątek tysięcy autentycznych odkryć od tamtej pory jest krzykiem rozpaczy moim zdaniem 🙂

    1. Poruszyłeś kwestię gigantów. To zdjęcie człowieka na tle gigantycznej kości udowej w jakimś muzeum w USA i filmy o gigantach gdzieś chyba odnalezionych w Turcji, to wszystko fake? Chcę cie upewnić, bo namieszało mi to w głowie. Aby była jasność, moje pytanie to nie polemika, po prostu tego jest wszędzie pełno i człowiek już traci orientację. Jak w polityce, wszyscy kłamią lub manipulują.

      1. Nie jestem w stanie powiedzieć czy wszystko to fake. Takie stwierdzenie byłoby na wyrost jeśli się wszystkiego nie przeanalizowało. Natomiast z pewnością wiele z nich to fake – czysty fake graficzny. Przypuszczam, że część jest fałszerstwem wykonanym fizycznie. Oraz, że część to błędnie sklasyfikowane kości wielkich ssaków lub gadów. Mogę też stwierdzić, że jak dotąd nikt nie przedstawił żadnego przekonującego dowodu na istnienie gigantycznych ludzi. Informacje o nich jakie spotkałem są zresztą bardzo niespójne. Rozmiar waha się od 2,5m (całkiem realne) do bodaj 5m (szkielet nie ma szans wytrzymać pionowej postawy przy takim gabarycie). Dość uderzające jest to, że wedle mojej wiedzy, żadne takie szczątki nie są prezentowany w żadnym znanym muzeum historii naturalnej. A wszelkie informacje jakie udaje się znaleźć pochodzą z podejrzanych stron i brakuje w nich często kluczowych danych. Zdarza się natrafić na informację, że takie artefakty są prezentowane, 10 zdjęć, ale… nie ma informacji GDZIE są prezentowane! Więc jak to zweryfikować? Jeździć po wszystkich muzeach w Chile? 😉 Fajne hobby, ale kosztowne.

        1. Dziękuję za odpowiedź. Udało mi się znaleźć tę kość w internecie. Okazuje się, że to zdjęcie przedstawiające człowieka na tle plakatu przedstawiającego gigantyczny szkielet i kość udową nie prezentuje oryginalnej kości, tylko jej model stworzony przez artystę Joe Taylora na podstawie zapisków, które pochodziły z odkryć w Turcji.
          Można wpisać GIANT HUMAN FEMUR BONE, to trafi się na ten artykuł, w którym Taylor to wyjaśnia.

          1. Super – dzięki za podpowiedź. Jak sam widzisz – jest zdjęcie, jest info gdzie można znaleźć eksponat, ale… nie ma oryginału. Nigdzie. Zaginął. Dlaczego w takich znaleziskach zawsze musi czegoś brakować?

          2. Tal jak przy amficeliasie (niby największy dinozaur), albo bruhatkajozaur również niczego nie ma, bo albo się rozpadło (amficelias) albo zaginęło.

  3. „Znajdowane na różnych poziomach skamieliny (skamieniałe szczątki dawnych organizmów zwierzęcych i roślinnych zachowane w skałach) często nie różnią się między sobą a powinny, bo zgodnie z teorią ewolucji dzieli je setki milionów lat (poziomy określają czas, z którego pochodzą, przy czym różnice między poziomami to miliony lat).”

    Jak to nie różnią się? Kladogram dinozaurów wykazuje duże różnice w większości przypadków na poziomach rodzajowych niż gatunkowych.

    Wielokrotnie też ze zdumieniem odkrywa się tzw. żywe skamieliny, czyli organizmy uważane za pochodzące z jakiejś odległej ery geologicznej a żyjące obecnie. A tak nie ma prawa się dziać, zgodnie z założeniami teorii ewolucji.”

    Dlaczego niby nie miałoby to prawa się dziać? 😀 Zabawny komentarz

  4. Naukowcy szukają wyjaśnienia w jaki sposób życie powstało. Kreacjoniści uciekają się głównie do manipulacji danymi i kwestionowania dokonań nauki. Sami nie mają żadnych argumentów poza „nie bo nie”, inwektywami i krytyką dla samej krytyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.