EwolucjaKreacjonizm

Skoro ludzie pochodzą od małp, to dlaczego małpy nie wymarły?


Skoro ludzie pochodzą od małp, to dlaczego małpy wciąż jeszcze żyją?

Ten zaskakująco popularny argument odzwierciedla ignoran­cję antyewolucjonistów (kreacjonistów).

Po pierwsze, ewolucjoniści nie twier­dzą, że człowiek pochodzi od małpy; mówią jedynie, że mał­py i ludzie mieli wspólnego przodka.

Absurd tego zarzutu obnaża jego parafraza „skoro dzieci pochodzą od dorosłych, to dlaczego dorośli wciąż jeszcze ży­ją?”.

Nowe gatunki powstają, gdy populacje organizmów odłą­czają się od macierzystego pnia rodowego i dochodzi u nich do nagromadzenia tylu różnic, że nie mogą się już krzyżo­wać ze swymi pobratymcami. Gatunek wyjściowy może na­tomiast trwać albo wymrzeć.

5 komentarzy

  1. Skoro Amerykanie pochodzą od Anglików, to dlaczego Anglicy jeszcze żyją 😉
    Mam wrażenie, że my obecnie w Polsce mamy w sferze prawnej podobny spór jak ewolucjonistów z kreacjonistami. Nie rozwijam bardziej, bo to nie miejsce ku temu.

    1. Tego typu pytania, może w trochę innej postaci bo:
      1. Skoro człowiek jest tak doskonały to dlaczego jeszcze żyją np. bakterie?
      2. Skoro Amerykanie pochodzą od Anglików, to dlaczego Anglicy jeszcze żyją, ale dlaczego już nie żyją Jaćwingowie i Yagani?

      Też mnie intrygowały i podobnie jak Ty nie znajdowałem na nie odpowiedzi u ewolucjonistów.

      W końcu doszedłem do wniosku, że problem nie leży li tylko w supermożliwościach pozyskiwania zasobów zewnętrznych przez dany gatunek ale również i w drugiej składowej celu życia, czyli współczynnika dzietności.

      Na wyniszczenie (grają) walczą nie pojedyncze osobniki lecz ich populacje. Dlatego oprócz liczby osobników w danej populacji, ich indywidualnej siły rażenia i umiejętności współpracy (patrz wpis o taktyce), liczy się też ich rozrodczość.

      Temat ten omawiam dość szczegółowo na mojej stronie, jeśli zatem jesteś szczegółowo zainteresowany tematem wygooglaj „Słownik – Fizyka Życia” i jak już będziesz w słowniku to poszukaj:
      1. Model Jak Gra Żywe
      2. Model Jak Gra Żywe i Ewoluuje
      3. Najciekawsze, choć skomplikowane matematycznie jest zagadnienie Mała Ewolucja

      Oczywiście podane tematy nie wyczepują tematu, jednak bardzo upraszczają jego zrozumienie.

  2. Tak a propos małp i pewnej do nich analogii.

    Programowanie małpy! Zmuszenie neuronów małpich mózgów do nauki, a rąk do pracy! Jak można na małpach wymusić myślenie i stworzyć im religię? Na początek można je wytresować do zbierania określonych przedmiotów. Mogą to być np. grudki złota, diamenty, szafiry itd. albo wszystko razem. Za każdą grudkę małpa dostawać będzie banana. Im większa grudka, tym więcej bananów.

    W miarę tresury, z pokolenia na pokolenie, grudka nabierze znaczenia wartości bananów w zależności od jej wielkości. Małpy zaczną je sobie kraść i zaczną nimi handlować. Grudki staną się ich celem życiowym i będą je zbierać, nie wiedząc nawet z czego to wynika. Będą kojarzyć te grudki z bananami i z metodą ich zdobywania. W dalszej kolejności, wierzyć będą, że bez takiej grudki nie będzie banana. Tresurę można poszerzyć o składany hołd przed posążkiem w zrozumiałym dla małp kształcie, który kojarzyć będą ze złotem, diamentami i bananami. Ideologię dorobią sobie same!

    Można też poszerzyć tresurę o zakaz zrywania bananów z drzewa bez dostarczenia kawałka złota np. rażąc próbującą dobrać się do bananów małpę prądem. Wtedy samodzielne zrywanie bananów kojarzyć będzie z karą. A w miarę tresury z pokolenia na pokolenie, wytworzy się przeświadczenie o nieosiągalności bananów bez grudek złota lub wskazanych kamieni.

    Potem małpy można wypuścić na wolność. Najlepiej w miejscu złotonośnym. W miejscu, gdzie nie ma innych małp. Można też zastosować system kar zbiorowych, jeśli jakaś małpa będzie chciała wdrapać się po banana na drzewo bez zapłaty grudką złota. Z czasem małpy same nie pozwolą na taką kradzież bananów. Wprowadzi to między małpy rodzaj kontroli wzajemnej i wzajemnych relacji wymuszających zdobywanie bananów za złoto i wskazane kamienie. Można też zrobić tak, że tresowane będą inne grupy małp. Każda grupa w sposób nieco odmienny np. z innym wizerunkiem posążka.

    A potem poszczególne grupy zbliżyć do siebie, żeby zaczęły walczyć między sobą o ważność „ich” posążka, grabiąc sobie jednocześnie gromadzone przez drugą stronę grudki złota i kamienie. Tak wymyślą sobie wojnę o wartości wyższe. Bliżej niesprecyzowane.

    W którymś pokoleniu nie będą pamiętać niczego innego, z wyjątkiem przekazywanych z pokolenia na pokolenie zasad postępowania. Tak da się sprawdzić inteligencję małp, ich kreatywność, pamięć pokoleń oraz możliwości sterowania. Jednocześnie wystarczy pokazać metody wydobywania złota i kamieni, żeby małpy to robiły bez nadzoru. Inteligentne małpy widząc w tym osobistą korzyść zdobywania grudek złota i diamentów bez wysiłku, stworzą instytucje bankierów, strażników złota oraz polityków, którzy stworzą mechanizmy wobec których złoto i kamienie szlachetne, jako obiekt pożądania, nie powinny być grabione. Wtedy złoto będzie mieć swój kurs i nie straci na wartości.

    Same małpy tego dopilnują! Początkowe programowanie rozpoczyna proces autoprogramowania i uczenia się małp. Aby małpa nie wpadła w depresję, wymagania wobec niej powinny być zwiększane stopniowo, żeby wciąż widziała szansę na zdobywanie bananów. Da to jej sens podejmowania wysiłku i nie wprowadzi w stan apatii.

    Pomyślmy sami, skąd wiemy że złoto i diamenty mają wartość. Mamy świadomość jego wartości i… nic więcej. Pożądamy ich mając w podświadomości dobra, które możemy za nie otrzymać. Jednak nie wiemy z czego wynika sama wartość. Jesteśmy kreatywni, bo gdy zaczyna brakować złota, potrafimy wymyślać zamienniki jego wartości np. pieniądze papierowe czy elektroniczne. Dalsza kreatywność buduje gospodarkę mającą dać banany tj. towar będący nagrodą za grudkę złota lub jego zamiennika.

    W taki sposób końcowym celem pożądania staje się pieniądz, który można zdobyć poprzez towary. Pieniądze papierowe… to bilety na obiad za pracę, w tym za wykopane i oddane złoto i inne minerały.

    1. W tym temacie polecam przeczytanie książki Tomasza J. Ulatowskiego „Ukryta nikczemność. Kto zyskuje, a kto traci na inflacji?”. Można sobie wygooglać.

  3. Twierdzenie, że ewolucjoniści utrzymują, że człowiek nie pochodzi od małpy, jest po pierwsze nieścisłe, pod drugie nieprawdziwe. Nieścisłość zaś jest znów dwojakiego rodzaju.

    Przede wszystkim nie chodzi o ewolucjonistów, przez których należy rozumieć teoretyków ewolucji. Pytanie, skąd się wziął człowiek, nie należy w ogóle do obszaru zainteresowania teorii ewolucji (już prędzej odpowiada ona na pytanie, jakimi sposobami doszło do powstania człowieka – czy dowolnego innego gatunku). Najprościej byłoby napisać, że to biolodzy twierdzą…

    Powoływanie do życia jakichś ewolucjonistów, którzy rzekomo badają kręte ścieżki antropogenezy, to zwykła retoryka kreacjonistów, którzy chcą wywrzeć wrażenie, jakoby ewolucjoniści byli jakąś sektą niby uprawiającą biologię, ale tak naprawdę wyklętą przez resztę świata nauki. Tymczasem jest zupełnie inaczej: teoria ewolucji jest częścią nauki, w przeciwieństwie do kreacjonizmu. Nie ma czegoś takiego, jak „zwolennicy ewolucji”. Są tylko rzetelni naukowcy i niewielka grupka odszczepieńców pokroju M. Giertycha, którzy jeśli w ogóle mają do czynienia z nauką, to tylko w obrębie swojej wąskiej specjalizacji, natomiast ich wypowiedzi na przykład na temat ewolucji nie mają nic wspólnego z nauką.

    Druga sprawa jest taka, że biolodzy wcale nie twierdzą, że człowiek nie pochodzi od małpy. Rzecz bowiem w tym, że człowiek jest małpą. I znów niestety muszę przypomnieć, że uczą o tym w szkole podstawowej. A jeśli nawet w nowoczesnych klasyfikacjach naczelnych znika takson o nazwie „małpy”, i tak funkcjonuje inny: „małpy wąskonose”, i człowiek jest z całą pewnością jednym z gatunków należących do tego taksonu (wyróżnianego w randze podrzędu, czasem nadrodziny, no różnie to bywa).

    Twierdzenie, że człowiek nie pochodzi od małpy znaczyłoby dokładnie tyle, co twierdzenie, że kura nie pochodzi od ptaka, albo że karp nie pochodzi od ryby. Szokujące, prawda? Tak, bo „człowiek” (w domyśle: rozumny) to gatunek (choć można tym pojęciem określać także formy kopalne należące do naszego rodzaju, np. Homo erectus czy Homo neanderthalensis), podczas gdy „małpa” to podrząd lub umownie wyróżniana grupa niższych taksonów, zaliczanych łącznie do rzędu naczelnych. Problem polega na tym, że człowiek należy do tego podrzędu czy też nieformalnej grupy, i jest to fakt bezsprzeczny.

    Mało to, nasz gatunek jest w dzisiejszej faunie najbliższym krewnym szympansów (zwykłych i karłowatych), a te z całą pewnością są małpami. Jeśli goryl, który jest bardziej odlegle spokrewniony z szympansem niż człowiek, jest małpą, i szympans jest małpą, to i człowiek jest małpą. A stwierdzenie, że człowiek (czyli jeden z gatunków małp) nie pochodzi od małpy, jest po prostu niedorzeczne. Dokładnie tak, jakbyśmy twierdzili, że kura nie pochodzi od ptaka, tylko ma z ptakiem wspólnych przodków. Byłoby to oczywiście błędem, i tak samo stwierdzenie, że człowiek nie pochodzi od małpy jest niczym innym, jak tylko błędem (i to rażącym).

    Powodem całego tego zamieszania, a przy okazji powodem, dla którego w niektórych wypowiedziach biologów rzeczywiście można znaleźć taki rażący błąd, jest wielorakie rozumienie terminu „małpa”, a zwłaszcza angielskiego terminu „ape” (który nie ma polskiego odpowiednika – Anglofoni odróżniają „monkey” od „ape”, a tego odróżnienia nie da się w żaden sposób przetłumaczyć na polski). Chodzi bowiem o to, że w POTOCZNYM rozumieniu „małpa” to „szympans” lub „goryl” lub „orangutan” lub … Przy takim założeniu rzeczywiście człowiek nie pochodzi od „małpy”, bo przecież nie pochodzi od szympansa, tylko ma z nim wspólnych przodków.

    Jednak takie rozumienie terminu „małpa” jest bardzo potoczne i sprzeczne z nauką. Poza tym jeśli szympans to (potocznie) małpa i goryl to małpa, to jak nazwać ich ostatniego wspólnego przodka? No, tu chyba każdy przyzna, że była to małpa. Tylko że… od tego wspólnego przodka goryla i szympansa pochodzi też człowiek! No tak, bo owa małpa, będąca przodkiem współczesnej małpy o nazwie goryl i innej współczesnej małpy o nazwie szympans, zaczęła w pewnym momencie (np. 7 mln lat temu) ewoluować rozbieżnie. Jedna linia rozwojowa doprowadziła w końcu do współczesnego goryla, zaś druga… do pewnego gatunku małpy X, z której ostatecznie rozwinęła się małpa o nazwie szympans. Tylko że… od tej małpy X pochodzi też człowiek!

    A zatem człowiek pochodzi od małpy, zarówno w znaczeniu naukowym, jak i potocznym. Co więcej, sam jest małpą. Natomiast oczywiście nie pochodzi od szympansa, goryla czy jakiejkolwiek innej małpy dziś żyjącej. Ma z nimi wspólnych przodków, tyle że ci przodkowie byli małpami.

    Tego rodzaju niuanse, niedopowiedzenia i dwuznaczności są niestety jednym z powodów, dla których od razu ożywiają się kreacjoniści. Ci bowiem tylko czekają, aż „ewolucjoniści” (czytaj: zwolennicy naukowej wizji świata) zaczną wytykać błędy jeden drugiemu. Mimo to warto unikać błędów, uchybień, dwuznaczności, i prostować nieprecyzyjne sformułowania, albo po prostu wyjaśniać, co ich autor miał na myśli. Ludzie zaślepieni swoją obłędną ideologią i zafiksowani na punkcie swoich mitycznych przekonań i tak będą wściekle atakować przy byle okazji. Choćby dlatego, że sami doskonale rozumieją, jak bardzo są śmieszni, powtarzając legendy pasterzy sprzed dwóch tysięcy lat (czy nawet więcej) i próbując stawiać je na równi z wiedzą naukową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close