Ewolucja

Ewolucja jest nienaukowa?


Czy ewolucja jest nienaukowa?

Makroewolucja i mikroewolucja oraz dowody na istnienie ewolucji. Obalenie fałszywej tezy kreacjonistów, że ewolucja jest nienaukowa.

Postawmy taką tezę, którą często stawiają kreacjoniści i spróbujmy się jej przyjrzeć:

Ewolucja jest nienaukowa, ponieważ nie da się jej sprawdzić ani sfalsyfikować. Twierdzenia ewolucjonistów dotyczą wydarzeń, których nikt nie obserwował i nie da się ich powtórzyć w laboratorium.

Makroewolucja i mikroewolucja

W tym całkowitym odrzucaniu teorii ewolucji pomija się istot­ny podział na mikro- i makroewolucję. Pierwsza dotyczy zmian wewnątrzgatunkowych w czasie, mogących prowa­dzić do specjacji, czyli powstania nowych gatunków. Druga natomiast – przemian grup na szczeblu ponadgatunkowym. Odtwarzając pokrewieństwa różnych organizmów, często ko­rzysta się z zapisu kopalnego i porównań sekwencji DNA.

Mikroewolucja

Obecnie nawet większość kreacjonistów przyznaje, że mi­kroewolucję potwierdzono w badaniach laboratoryjnych (na liniach komórkowych, roślinnych czy muszek owocowych) i terenowych (jak badania Granta nad zmianami kształtu dzio­ba zięb z Galapagos). Dobór naturalny i inne mechanizmy – na przykład mutacje chromosomowe, symbioza czy krzyżowa­nie się (hybrydyzacja) – mogą z czasem doprowadzić do ogromnych przeobrażeń populacji.

Makroewolucja

Badania nad makroewolucją wymagają wyciągania wnio­sków ze skamieniałości i podobieństw budowy DNA, a nie prowadzenia bezpośrednich obserwacji. W naukach „histo­rycznych”, badających zjawiska i procesy zachodzące na prze­strzeni dziejów (obejmujących oprócz biologii ewolucyjnej także astronomię, geologię i archeologię), można przecież te­stować hipotezy, sprawdzając, czy przystają one do posiada­nych świadectw i czy wynikają z nich sprawdzalne przewi­dywania dotyczące przyszłych odkryć.

Na przykład uznanie istnienia ewolucji prowadzi do wniosku, że pomiędzy naj­starszymi znanymi człowiekowatymi (sprzed około 5 mln lat) a człowiekiem nowoczesnym anatomicznie (który pojawił się około 100 tys. lat temu) powinniśmy odnajdować istoty o ce­chach coraz mniej małpich i coraz bardziej ludzkich. I takie zjawisko rzeczywiście stwierdzono na podstawie zapisu kopal­nego. Nie powinno natomiast być – i nie ma – znalezisk ska­mieniałości człowieka nowoczesnego anatomicznie towarzy­szących szczątkom mezozoicznych dinozaurów (w warstwach geologicznych sprzed ponad 65 mln lat). Przewidywania bio­logii ewolucyjnej są zwykle znacznie bardziej szczegółowe niż powyższe i badacze stale je weryfikują.

Jak podważyć teorię ewolucji?

Teorię ewolucji dałoby się podważyć także w inny sposób. Gdybyśmy byli w stanie udokumentować samorództwo choć­by jednej złożonej formy życia z materii nieożywionej, wtedy można by twierdzić, że przynajmniej część form kopalnych po­wstała w ten sposób. Gdyby pojawili się inteligentniejsi od nas kosmici i przypisali sobie stworzenie życia na Ziemi (lub przynajmniej poszczególnych gatunków), także rzuciłoby to cień na teorię ewolucji. Ale nikomu nie udało się dotąd przed­stawić tego rodzaju dowodów.

Warto zauważyć, że koncepcja falsyfikowalności jako pro­bierza jakości nauki pojawiła się w pracach filozofa Karla Pop­pera w latach trzydziestych. Nowsze interpretacje jego myśli doprowadziły do złagodzenia najskrajniejszej wersji tej zasa­dy właśnie dlatego, że w przeciwnym razie wykluczałaby ona uprawianie zbyt wielu ewidentnie naukowych dziedzin.

24 komentarzy

  1. Teoria makroewolucji opiera się na poszlakach nie na dowodach… co prawda w sądzie na podstawie poszlak można kogoś skazać…

  2. Teoria względności Einsteina niesie nas ku gwiazdom… Teoria Ewolucji ciśnie nas w dół do świata zwierząt. Dlatego budzi takie emocje… piękniej jest być ulepionym z gliny na obraz i podobieństwo Boga niż powstać w wyniku brutalnej walki o byt…

    1. Świetnie ujęte 🙂

      Takich czynników odrzucających od ewolucji jest około kilkanascie:

      Brak jednoznacznej definicji
      Nie da się wytłumaczyć jedną dyscypliną naukową
      Wymiar operacyjny
      Skomplikowana charakterystyka działania
      Jest systemem autodynamicznym:
      Skala czasowa ewolucji biologicznej:
      Odstępstwa od reguł:
      Kaskadowe zagnieżdżanie
      Doskonałość produktów ubocznych (czyli nas) ewolucji biologicznej
      Światopoglądowa walka z Bogiem
      Klątwa wiedzy
      Złożoność
      Utarte schematy myślenia
      Zła narracja i brak adekwatnych pojęć:

      Pozdrawiam

      1. Mam jeszcze kilka tematów na tapecie dotyczących ewolucji, w wolnej chwili postaram się je dokończyć i opublikować.

      2. Owszem, istnieją czynniki, które sprawiają, że pewni ludzie odrzucają koncepcję ewolucji biologicznej, ale są to całkiem inne czynniki, niż podaje mój przedpiśca. Część z nich jest co najmniej niejasna (nie mam pojęcia, o co chodzi), ale do niektórych można się odnieść krytycznie.

        > Brak jednoznacznej definicji

        Na pewno nie. Jest różnica między brakiem czegoś a brakiem wiedzy na temat czegoś. Czynnikiem jest natomiast brak wykształcenia (o ewolucji od lat uczą w szkołach podstawowych, przez pewien czas w gimnazjach), lenistwo (nie chce się komuś sięgnąć do źródeł, by dowiedzieć się, co to jest ewolucja biologiczna) i brak umiejętności wyszukiwania wiedzy (definicji szuka się u internetowych blogerów, rozmaitej maści pseudonaukowców i innych szarlatanów, w słownikach ogólnych itd. zamiast sięgnąć do podręczników ewolucjonizmu). Bardzo często ktoś odrzuca koncepcję ewolucji, bo sądzi, że ewolucja to mutacje (bzdura!), bo twierdzi, że darwinizm upadł (np. wyparty przez teorię endosymbiozy – takie twierdzenie dowodzi kompletnej ignorancji w temacie i niczego ponadto), albo ponieważ żąda od ewolucjonistów odpowiedzi na pytanie, jak powstało życie na Ziemi (co w ogóle nie wchodzi w zakres ściśle rozumianego ewolucjonizmu).

        > Skala czasowa ewolucji biologicznej

        O tak, tu zgadzam się w pełni. Ludzie „nie wierzą” w ewolucję, bo nie umieją jej dostrzec. A nie umieją, bo brak im wykształcenia…

        > Odstępstwa od reguł

        A niby jakie? Bzdura! Co najwyżej jest tak, że nie rozumiemy do końca wszystkiego, i być może przed nami jest jeszcze wiele odkryć dotyczących mechanizmów ewolucji, ale nawet jeśli rzeczywiście tak jest, podstaw takich jak dobór naturalny zanegować się nie da, i nie da się też pokazać odstępstw.

        > Światopoglądowa walka z Bogiem

        Nie walka z Bogiem, a raczej z niewykształconymi, zabobonnymi ludźmi, którzy są ślepi na fakty i wolą żyć w świecie ułudy, interpretując sobie jako wynik działania inteligencji pozaziemskiej wszystko to, czego nie potrafią pojąć. To nie ewolucjoniści walczą z Bogiem, to raczej zaślepieni swoją ideologią wyznawcy niektórych fundamentalistycznych ruchów religijnych (typu Świadkowie Jehowy) wtrącają się bezprawnie do domeny pozareligijnej i atakują osiągnięcia nauki, ponieważ jakoby są niezgodne z tym, co głoszą święte księgi (a dokładniej: są niezgodne z tym, co wyczytali w tych księgach z Bożej łaski interpretatorzy, narzucający tymże wyznawcom swoje własne poglądy). Dość powiedzieć, że taki na przykład Kościół Katolicki oficjalnie przyznaje rację bytu koncepcji ewolucji. Co prawda dodaje do niej swoje trzy grosze, ale samej ewolucji nie neguje.

        > Utarte schematy myślenia

        I tu się zgodzę w pełni. Rzeczywiście, ludziom nie chce się zdobywać wiedzy, bo to oznacza wysiłek intelektualny. Wolą pozostać przy mitach i wyjaśniać wszystko, czego nie rozumieją, w sposób irracjonalny, albo w ogóle nie szukać wyjaśnienia. Poza tym dzielą świat na „my ludzie” i „cała reszta bydląt”, tj. „zwierzęta”, i dlatego nigdy nie zgodzą się na to, że ich praszczurami były zwykłe małpy. Winę za taki stan rzeczy ponosi niestety niski poziom oświaty i tendencja do unikania pewnych sformułowań. Gdyby na przykład na każdym kroku podkreślano, że nasz gatunek jest tylko jednym z milionów gatunków zwierząt, że jesteśmy małpami tak samo jak szympans czy goryl (a nie że tylko pochodzimy od małp – albo, co jeszcze gorsze, że z małpami to my tylko mamy wspólnych przodków), że jesteśmy do szympansa bardziej podobni genetycznie od goryla… może wówczas do świadomości wielu ludzi by dotarło, że żyjemy w XXI wieku i trzeba w końcu wyjść z epoki zabobonów.

        > Zła narracja i brak adekwatnych pojęć

        Ja bym raczej powiedział: zupełne nierozumienie podstawowych pojęć, takich jak ewolucja, pochodzenie życia, wzajemny związek jednego i drugiego (czy raczej brak bezpośredniego związku), dobór naturalny, mutacje, teoria ewolucji (w tym rozumienie teorii jako „czegoś niepewnego”). Prawdę powiedziawszy, nie rozumiem przyczyn tego stanu rzeczy. Na pewno w grę wchodzi lenistwo intelektualne, brak wykształcenia (potocznie: spanie na lekcjach biologii w szkole podstawowej / gimnazjum), ogólna pogarda dla wiedzy, a także przeświadczenie, że najlepiej samemu stworzyć sobie jakieś koncepcje (bo po co sięgać do źródeł naukowych czy podręcznikowych, przecież inni się kłócą, nie ma ustalonych definicji… i podobne bzdety). Stąd mamy takich pseudofilozofów, co twierdzą, że ewolucja to nie wiadomo co to jest, że ewolucja to zmiany w DNA, albo że zadaniem ewolucji jest wyjaśnienie pochodzenia życia (zupełnie tak, jakby ewolucja miała w ogóle jakiekolwiek zadanie). I w rezultacie okazuje się, że aby móc w ogóle rozpocząć z kimś jakąkolwiek wymianę zdań, trzeba najpierw uświadomić go, że używa wielu pojęć całkowicie błędnie, że nie rozumie, z czym próbuje dyskutować.

        I potem ktoś, kto wie, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi, poddaje się, bo nie ma siły nieść oświatę innym, tym bardziej, że nie wiadomo, jak mu za to podziękują. Po co wdawać się w dyskusje, po co leczyć innych z niewiedzy, skoro oni i tak tego nie docenią… A nieuświadomieni przez tych, co coś wiedzą, będą – może rozmyślnie, może z głupoty – szerzyć dalej błędne pojęcia i stosować do nich złą narrację.

        1. Dziwi się pan że ludzie buntują sie, samemu pisząc „zwykle małpy” zamiast żeby miało to sens i smak „bystre naczelne” chociwzby. Kto chciałby świadomie żyć w przeswiadczeniu, że jest niczym? Cz mu gardzi pan tak zwierzetami i ludźmi? Czemu są one winne?

          1. To czytają młodzi ludzie,w tym ja, oni czują, tak samo jak zwierzęta inne, prawda? Może chcielibyśmy być zachęceni do nauki czymś pogodnym? Nikogo NIKOGO zdrowego psychicznie nie ciągnie do jadu i toksycznosci- proszę zapoznać się z definicją osoby toksycznej i nie znaleźć w sobie przynajmniej połowy z tych cech. Nie wiem też czym pan się kieruje, ale chyba nie dobrem i prawością. Juz pominę przeżenujace odwołania do zabobonow,niestety stracił pan na wiarygodności takimi studenckimi przypisami. Argumentacja pewnych kwestii to nie pana poletko do frustracji. Chyba, że zależy panu na skrajnej niewiarygodności, powątpiewam.

        2. Dodam jeszcze, że kim bym nie była, jestem dumna z mojego pochodzenia. Nie wiem dlaczego miałabym nie(?) Co zmienia jakakokwiek przeszłość w tym co mamy teraz, czym możemy się cieszyc? Dlaczego w ten sposób nie zechce pan (w mojej skromnej opinii zbyt przekonany płytko o swojej wielkości i oswieceniu) angażować inne osoby do zmiany myslenia/? Przecież każdy jest inny oraz ma inne odczucia i teza, że ludziom zwyczajnie nie chce się szukać jest z góry błędna, świat pokazuje jak bardzo chcemy znać prawdę i szukamy wyjaśnień wręcz nieustannie. Proszę nie wychodzić z takimi założeniami nie mając żadnych na to dowodow, znowu pan umniejsza rzekomy autorytet na który mogę się powołać jako młoda osoba.

        3. Gdyby na przykład na każdym kroku podkreślano, że nasz gatunek jest tylko jednym z milionów gatunków zwierząt, że jesteśmy małpami tak samo jak szympans czy goryl (a nie że tylko pochodzimy od małp – albo, co jeszcze gorsze, że z małpami to my tylko mamy wspólnych przodków), że jesteśmy do szympansa bardziej podobni genetycznie od goryla…

          Nie rozumiem czemu nie mówić że jesteśmy szczesliwcami, mając niepojęta ilość niesamowitych zdolności i przywilejów jak chociażby możliwość tej dyskusji czy pisania na odleglosc przez wysoka technologie i telefony? Czy to wszystko ma pan za nic? Jeżeli tak to niech z szacunku przestanie używać tych wszystkich urządzeń.. Skoro są warte nic.
          Tylko jednym z gatunkow, tak możnaby powiedzieć o każdym innym gatunku. Po co to mówić, nie lepiej mówić, że jesteśmy wyjatkowi? Bo dla mnie każdy gatunek jest na swój sposób nie pojęcie wyjatkowy i jestem wdzięczna np. pszczolom za to że są, wpłacam też co miesiąc na ochronę i rozwój uli.
          A jakoś jesteśmy pod ochroną.. Może według pana powinno nie być końca mordom? Czym się roznimy, w takim razie po co nam zasady? Nie rozumiem po prostu logiki,skladu, pwoodu, co chce pan osiągnąć. Osoba czytająca ten komevtarz- jak ma się później czuć?

  3. Z jednej strony usiłuję sobie wyjaśnić, dlaczego pewni ludzie (na szczęście w wielu krajach Europy jest ich mało, żenująco dużo jest w USA i niestety w Polsce…) odrzucają koncepcję ewolucji. Z drugiej zupełnie tego nie rozumiem, przecież szkoła robi (powinna robić?) wiele, by zmienić ten stan rzeczy. Na marginesie dyskutowanych tu tez (wliczając w to kompletne brednie, niestety) zauważę (nie mogę nie zauważyć jako zawodowy nauczyciel), że podręczniki szkolne do biologii, obecnie do klasy 8 szkoły podstawowej, do niedawna do klasy 3 gimnazjum, a przed rokiem 2000 też do 8 klasy szkoły podstawowej, dostarczają naprawdę solidnych podstaw. Trzeba tylko się uczyć i zaczynać od naukowej rzeczywistości, obecnej w podręcznikach szkolnych, a dopiero potem dryfowac w przestrzeni własnych ułud, domysłów i fantazji.

    I tak, obecnie bardzo pospolicie używany w szkołach podstawowych podręcznik „Puls życia” dla klasy ósmej (wydawnictwa Nowa Era) podaje dobrą definicję ewolucji (podobno takiej nie ma ha ha ha ha ha ha ha ha ha), str. 53: „Jest to proces stopniowych zmian budowy ciała, sposobu życia, upodobań pokarmowych lub innych cech gatunkowych, prowadzący do powstanie nowego gatunku”. Z naukowego punktu widzenia definicja ta jest może zbyt konkretna (powinna być bardziej ogólna), ale nie jest sprzeczna z tym, co spotykamy w podręcznikach akademickich. Tam jedynie bardziej akcentuje się ponadosobniczy charakter ewolucji i jej dziedziczny charakter, a także fakt, że ewolucją jest już sama zmiana częstości, a nie tylko pojawienie się nowej cechy.

    Na stronie 63 tegoż podręcznika znajdziemy założenia syntetycznej teorii ewolucji (nieściśle określanej też jako neodarwinizm, a nawet zupełnie już błędnie jako darwinizm), a więc tej postaci, która dziś jest w zasadzie przyjmowana powszechnie.

    1. „Osobniki jednego gatunku różnią się od siebie i tę właściwość nazywamy zmiennością genetyczną gatunku. Powstaje ona w wyniku rekombinacji oraz mutacji.”

    A więc to nie ewolucja, ale zmienność jest wynikiem mutacji. A same mutacje to zmiany w DNA (a nie zmiany w DNA są skutkiem mutacji, bo to stwierdzenie nie ma najmniejszego sensu).

    Sam Darwin zauważał tylko, że w przyrodzie istnieje zmienność, tj. że osobniki jednego gatunku różnią się od siebie. Czy krytykanci ewolucjonizmu tego nie dostrzegają? Reszta to już późniejsze dodatki.

    2. „Większość organizmów wydaje na świat więcej potomstwa, niż jest to konieczne, aby gatunek mógł przeżyć.”

    Czy w ogóle można przeczyć tej tezie?

    3. „Organizmy muszą konkurować o te same, ograniczone zasoby środowiska.”

    A na str. 73 odnajdujemy nieco inną wersję:

    „Organizmy konkurują ze sobą o zasoby środowiska; konkurencję tę nazywamy walką o byt.”

    Pytanie jak wyżej, aczkolwiek napotkałem już ludzi, którzy twierdzili, że dobry Stwórca nie dopuściłby nigdy do tego, aby ludzie musieli o coś konkurować, a jeśli tak się dzieje, to jest to tylko dzieło szatana…

    4. „Dobór naturalny sprawia, że przeżywają lepiej przystosowane osobniki.”

    Tu uwaga: prawda ta ma charakter statystyczny. To nie jest tak, że lepiej przystosowany przekaże swoje geny potomstwu, podczas gdy gorzej przystosowany musi zginąć. Jednak statystycznie przeżywają osobniki lepiej przystosowane. I to już właśnie jest ewolucja! Właśnie to, a nie mutacje! A sama zmienność nie musi wynikać z mutacji (bo na przykład może wynikać z rekombinacji), zatem wiązanie ewolucji ze zmianami w DNA to dowód nieznajomości podręczników szkolnych.

    5. „Cechy przodków są dziedziczone, co oznacza, że najlepiej przystosowane organizmy przekazują swoje geny potomstwu.”

    Jest to wszystko dość oczywiste. Zauważmy, że nie ma tu słowa o endosymbiozie czy jej braku, nie ma słowa o horyzontalnym transferze genów, nie ma też innych bzdur głoszonych przez pseudouczonych komentatorów.

    Do tego na stronie 73 omawianego podręcznika biologii do klasy 8 przeczytamy także o innych założeniach teorii ewolucji:

    6. „Wszystkie gatunki wywodzą się od wspólnego przodka.”

    7. „Izolacja geograficzna doprowadza do powstania nowego gatunku.”

    Zauważmy, że nikt nie twierdzi, że gatunek nie może powstać w inny sposób.

    Który z tych siedmiu punktów może w ogóle wzbudzać kontrowersje? A zauważmy, że w zasadzie wyczerpują one podstawy teorii ewolucji! Oczywiście bez szczegółów…

    Myślę, że znajomość treści podręczników dla szkoły podstawowej powinna być podstawą we wszelkich dyskusjach na temat ewolucji. Wnikliwą lekturę tej treści polecam gorąco!

  4. Makroewolucja i mikroewolucja to terminy używane do opisania różnych skal zmian ewolucyjnych. Istnieją przytłaczające dowody naukowe na występowanie zarówno mikro, jak i makroewolucji, co całkowicie obala twierdzenia kreacjonistów, jakoby ewolucja była nienaukowa.

    Mikroewolucja odnosi się do małych zmian ewolucyjnych w obrębie gatunku, takich jak zmiany częstości alleli, przystosowania do warunków środowiskowych. Mamy bezpośrednie obserwacje mikroewolucji, np.:

    – Rozwój oporności na antybiotyki u bakterii
    – Zmiany ubarwienia u owadów pod wpływem zanieczyszczeń
    – Zmiany częstości alleli warunkujących przystosowanie u wielu gatunków

    Makroewolucja to powstawanie większych zmian ewolucyjnych, prowadzących do powstania nowych gatunków, rodzin, rzędów itp. Istnieją przytłaczające dowody pośrednie na makroewolucję:

    1) Zapisy paleontologiczne pokazują liczne formy przejściowe łączące grupy organizmów.
    2) Anatomia porównawcza – podobieństwa budowy wskazują na wspólne pochodzenie.
    3) Atawizmy – pojawienie się u niektórych osobników cech charakterystycznych dla odległych przodków.
    4) Biologia molekularna – podobieństwa sekwencji DNA/białek różnych organizmów.
    5) Biogeografia – rozmieszczenie gatunków zgodne z możliwościami migracji.
    6) Bezpośrednie obserwacje specjacji u wielu organizmów.

    Mechanizmy takie jak mutacje, przepływ genów, dobór naturalny wystarczająco wyjaśniają zarówno mikro, jak i makroewolucję. Nie zachodzi tu żadna zasadnicza różnica mechanizmów.

    Twierdzenie, że ewolucja jest nienaukowa, jest całkowicie błędne. Spełnia ona wszystkie kryteria naukowości:

    – Opiera się na obserwacjach i eksperymentach
    – Formułuje testowalne hipotezy
    – Jest zweryfikowana ogromną ilością dowodów
    – Umożliwia przewidywania i dalsze odkrycia
    – Jest otwarta na rewizję w świetle nowych dowodów

    Główne organizacje naukowe na świecie potwierdzają, że ewolucja jest kluczową, dobrze udowodnioną teorią naukową wyjaśniającą różnorodność życia.

    Zatem twierdzenia kreacjonistów, jakoby ewolucja była nienaukowa, są całkowicie bezpodstawne i sprzeczne z faktami. Makro i mikroewolucja znajdują pełne poparcie w dowodach naukowych z wielu dziedzin.

    1. Różnica to nie to samo co przyczyna różnicy.
      Podobieństwo to nie to samo co przyczyna podobieństwa.
      Sekwencja w czasie to nie to samo co przyczyna sekwencji w czasie.
      Dano zdarzenie „może” tyle ile zaobserwowano. (Skrót myślowy).

      Mam wrażenie, że to już zapomniane prawdy wśród ludzi uznających ewolucję za fakt.

      1. Masz rację w tym, co napisałeś. Różnica naprawdę nie jest tym samym co jej przyczyna, a samo podobieństwo niczego jeszcze nie dowodzi. Sekwencja zdarzeń w czasie też nie jest automatycznie ich przyczyną. To ważne i podstawowe rzeczy.

        Ale kiedy patrzę na wszystkie te podobieństwa i różnice między żywymi istotami – nie tylko wygląd, ale też budowę wewnętrzną, sposób rozmnażania, nawet kod genetyczny – to dla mnie najprostsze i najbardziej spójne wyjaśnienie brzmi właśnie tak: wszystkie te organizmy są ze sobą spokrewnione. Mają wspólnych przodków, od których się różniły przez bardzo długi czas, dostosowując się do różnych warunków.

        Nie chodzi mi o to, że „są podobne, więc ewoluowały”. Chodzi o to, że te podobieństwa i różnice układają się w bardzo logiczną całość, jakby ktoś powoli, krok po kroku, zmieniał jeden projekt, zamiast tworzyć wszystko od zera za każdym razem.

        Oczywiście możesz mieć inne wyjaśnienie tego wszystkiego. Jeśli masz jakieś lepsze, które równie dobrze tłumaczy, dlaczego mamy takie same kości w ręce człowieka, skrzydle nietoperza i płetwie wieloryba, dlaczego embriony ssaków wyglądają na początku bardzo podobnie, albo dlaczego w skałach znajdujemy szczątki istot, które wyglądają jak coś pomiędzy rybą a płazem – to chętnie je poznam.

        Bo na razie wspólne pochodzenie wydaje mi się po prostu najbardziej naturalnym wyjaśnieniem tego, co widzimy wokół siebie.

        1. Nie jestem naukowcem.
          Jest też koncepcja wspólnego projektanta, który mógł zaprojektować pewne „rodzaje” organizmów i stopniowo wprowadzć je na Ziemi i dopiero one mogły się różnicować.
          Takie działania projektanta nie byłyby czymś dziwnym.
          My ludzie tak działamy w stopniu dostosowanym do naszych możliwości.
          I wtedy pewne fakty przedstawiane jako dowody na ewolucję od „zera” do człowieka też by tu pasowały.
          Sądzę, że gdyby naukowcy zaczęli angażować swój intelekt w tę koncepcję to mogłoby wyjść coś ciekawego.

          1. Rozumiem, do czego zmierzasz – faktycznie, sama obserwacja podobieństw czy kolejności zdarzeń nie wystarcza, żeby mówić o przyczynie. Nauka jest tego świadoma i właśnie dlatego teoria ewolucji nie opiera się na jednym typie obserwacji, tylko na wielu niezależnych liniach dowodowych, które wzajemnie się uzupełniają.

            Koncepcja „wspólnego projektanta” pojawia się w dyskusjach od dawna i na pierwszy rzut oka wydaje się intuicyjna – zwłaszcza że rzeczywiście ludzie projektują w sposób iteracyjny, modyfikując istniejące rozwiązania. Problem polega jednak na tym, że taka koncepcja w obecnej formie nie działa jak teoria naukowa. Nie dlatego, że jest „dziwna”, tylko dlatego, że nie daje narzędzi do sprawdzania.

            W nauce kluczowe są dwie rzeczy:
            – możliwość przewidywania nowych faktów,
            – możliwość obalenia hipotezy, jeśli okaże się niezgodna z obserwacjami.

            I tutaj ewolucja ma dużą przewagę, bo spełnia oba warunki.

            Na przykład:
            Na podstawie wspólnego pochodzenia przewidziano, że powinny istnieć formy pośrednie między rybami a czworonogami – i rzeczywiście znaleziono takie skamieniałości, jak Tiktaalik.

            Z teorii wynika, że organizmy bardziej spokrewnione powinny mieć bardziej podobne DNA – i to się dokładnie zgadza, nawet w szczegółach, których nie da się wyjaśnić „funkcjonalnością”.

            Przewidziano też konkretne błędy w genomie (np. nieaktywne geny), które powinny być wspólne dla spokrewnionych gatunków – i takie „genetyczne ślady” rzeczywiście znajdujemy.

            Ważne jest to, że nie chodzi o pojedyncze podobieństwa, tylko o spójny wzór, który powtarza się na wielu poziomach – anatomii, embriologii, paleontologii i genetyki.

            Natomiast koncepcja projektanta jest bardzo elastyczna – może wyjaśnić praktycznie każdy wynik („tak zostało zaprojektowane”). I właśnie to jest jej słabość z punktu widzenia nauki, bo trudno wskazać obserwację, która mogłaby ją podważyć. Bez tego nie da się jej testować ani rozwijać w sposób naukowy.

            To nie znaczy, że taka idea jest „zakazana” czy bez sensu – raczej należy do innego obszaru: filozofii lub światopoglądu. Nauka natomiast zajmuje się tym, co da się sprawdzić i porównać z rzeczywistością.

            Jeśli ktoś chciałby rozwinąć koncepcję projektanta w kierunku naukowym, musiałby zrobić coś bardzo konkretnego:

            – określić, jakie dokładnie wzorce projektowania powinniśmy obserwować,
            – wskazać, czego nie powinniśmy zobaczyć, jeśli ta koncepcja jest prawdziwa,
            – zaproponować testy, które mogą ją potwierdzić lub obalić.

            Dopóki tego nie ma, ewolucja pozostaje po prostu lepszym wyjaśnieniem – nie dlatego, że jest „jedyną możliwą”, tylko dlatego, że jest sprawdzalna i konsekwentnie działa w praktyce.

  5. Powiem uczciwie. Chat gpt pisze:

    Rozumiem Twój punkt widzenia i to, że stawiasz na sprawdzalność i przewidywania – to faktycznie ważna część nauki. Ale mam wrażenie, że trochę upraszczasz sprawę.

    Po pierwsze, ewolucja nie zawsze działa tak „przewidująco”, jak to opisujesz. Przykłady jak Tiktaalik są często podawane, ale w wielu przypadkach teoria raczej dopasowuje się do odkryć niż je jednoznacznie przewiduje z góry.

    Po drugie, podobieństwo DNA czy wspólne „błędy” w genomie można interpretować na więcej niż jeden sposób. To, że coś wygląda jak ślad wspólnego pochodzenia, nie wyklucza, że może być efektem użycia podobnych „rozwiązań” – tak jak programista używa tych samych fragmentów kodu w różnych miejscach.

    Po trzecie, argument, że koncepcja projektanta jest nienaukowa, bo „wyjaśnia wszystko”, trochę działa w dwie strony. Ewolucja też ma wiele mechanizmów i w praktyce często da się dopasować wyjaśnienie do różnych wyników.

    I najważniejsze – to, co uznajemy za „naukowe”, samo w sobie opiera się na pewnych założeniach filozoficznych. Jeśli ktoś patrzy na świat przez pryzmat celu i spójności, to może widzieć w przyrodzie ślady działania umysłu – i to nie jest coś, co da się łatwo wykluczyć samą metodą naukową.

    Więc nie chodzi o to, że jedna strona jest „naukowa”, a druga „bez sensu”. Raczej o to, że patrzymy na te same dane z różnych założeń.

    1. Może u podstaw leżał jakiś projekt, przed Wielkim Wybuchem, a w jego wyniku ten projekt w jakiejś części pozostał a z drugiej się rozleciał i właśnie ewoluuje?
      Za projektem przemawia fraktalna budowa wszechświata.

    2. A teraz chyba lepsza wersja stworzona przez chata gpt po moich sugestiach:

      Rozumiem, że kładziesz nacisk na sprawdzalność i przewidywania, ale mam wrażenie, że przedstawiasz teorię ewolucji tak, jakby była czymś ostatecznie udowodnionym i niepodważalnym — a w rzeczywistości tak nie jest.

      Po pierwsze, ewolucja w praktyce rzadko działa w sposób rzeczywiście przewidujący. Często jest tak, że dopiero po odkryciach tworzy się interpretacje, które mają je wyjaśnić. Przykłady typu Tiktaalik są raczej wyjątkami niż regułą i nie zmieniają faktu, że wiele elementów tej teorii opiera się na rekonstrukcjach przeszłości, których nie da się bezpośrednio zweryfikować.

      Po drugie, podobieństwa w DNA czy tzw. wspólne „błędy” w genomie nie są jednoznacznym dowodem wspólnego pochodzenia — to tylko jedna z możliwych interpretacji danych. Te same obserwacje można rozumieć inaczej, np. jako efekt zastosowania podobnych rozwiązań, tak jak robi się to w projektowaniu czy programowaniu.

      Po trzecie, zarzut, że koncepcja projektanta jest nienaukowa, bo „wyjaśnia wszystko”, można odwrócić. Teoria ewolucji również jest na tyle elastyczna, że w praktyce potrafi dopasować się do bardzo różnych wyników, co sprawia, że trudniej ją jednoznacznie sfalsyfikować.

      I wreszcie najważniejsze — nauka opiera się na określonych założeniach filozoficznych, takich jak naturalizm. Jeśli ktoś ich nie przyjmuje, to całkiem racjonalnie może interpretować obserwowaną w przyrodzie złożoność, celowość i spójność jako ślad działania umysłu, a nie wyłącznie niekierowanych procesów.

      Dlatego warto jasno powiedzieć: teoria ewolucji nie jest „udowodnionym faktem” w sensie absolutnym, lecz pewnym sposobem interpretowania dostępnych danych. Istnieją też inne możliwe sposoby ich rozumienia — i nie można ich z góry wykluczyć tylko dlatego, że nie mieszczą się w dominującym paradygmacie.

      1. Zdarza mi się eksperymentować z chatem.
        Nie jestem jednak w stanie potwierdzić prawdziwości każdej informacji, którą chat podał powyżej.

        1. Chat czy inne LLM-y są przydatne, ale mają tendencje do lania wody i pisania pod tezę. Najczęściej napiszą to co chcesz usłyszeć, gdyż tak są zaprogramowane. Dlatego warto krytycznie podchodzić do ich twórczości. Niemniej, to bardzo przydatne narzędzia i jeśli ma się zdroworozsądkowe do nich podejście (czyli nie wierzymy bezkrytycznie we wszystko co piszą i weryfikujemy fakty) to warto z nich korzystać.

          Co do naszej dyskusji, to teoria ewolucji nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania ale w miarę spójne opisuje świat. Teoria konstruktora/architekta/stwórcy/boga/etc. jest wygodna, ale bardzo ogólnikowa – ot ktoś zaprojektował wszechświat i już. I na tym w zasadzie moglibyśmy poprzestać, bo ktoś mądrzejszy od nas to zaprojektował, stworzył i już. Niemniej jako ludzi cechuje nas ciekawość i chcemy poznać procesy rządzące światem, stąd mamy naukę, której nie należy traktować jak współczesnego boga, ale jako narzędzie do opisu świata. Mylimy się, stawiamy błędne hipotezy ale i poprawne. Kiedy świat nauki widzi, że teoria nie pasuje, to ją modyfikujemy, zmieniamy. A teoria Wielkiego Projektanta nie wyjaśni nam w szczegółach jak działa wszechświat i dlaczego.
          Warto szukać i patrzeć na świat z różnych punktów widzenia.

          1. Ważne aby dobrze zdefiniować pojęcie osoby/projektanta itp.
            żeby nie okazało się, że ktoś odrzuca to pojęcie, po przyjął błędną definicję.
            Niekoniecznie musi być tak, że trzeba zgłębić na czym polega (jakby technicznie) projektant i jego projektowanie aby uznać go za projektanta, który projektuje.
            Może być grupa ludzi, która będzie miała inne definicje i ta grupa może się normalnie rozwijać w obrębie nauki.

          2. Projektanta(ów) nie można wykluczyć. Bo przecież nie wiemy co się działo przed Wielkim Wybuchem.

  6. Projektanta/ów można też wręcz definiować po skutkach bez wiedzy o ich budowie i sposobie projektowania. Można zmienić wtedy model uprawiania współczesnej nauki na inny. Nie będzie to blokowało jej rozwoju jeśli pozostanie otwartość.
    I wtedy istnienie projektantów nie będzie już czymś czego nie można wykluczyć tylko będzie to fakt.
    Wydaje mi się, że jest pewna niewielka grupa naukowców, która zmierza w tym kierunku.
    Wracając jednak do współczesnej nauki:
    Co do tego co było przed wielkim wybuchem to wydaje mi się, że podobne problemy mogą dotyczyć tego jak powstała pierwsza komórka oraz jak powstały pewne najprostsze ale jednocześnie bardzo złożone układy w organizmach które są jednocześnie niezbędne do przeżycia.
    Ostatnio zastanawiam się też nad tym do czego przystosowaniem są mechanizmy ochrony DNA przed mutacjami w komórkach rozrodczych zakładając, że ewolucja jest faktem. Są one podobno bardzo złożone i musiały je posiadać już pierwsze organizmy. Rozwój mechanizmów ochrony przed mutacjami w komórce współistniejący z rozwojem organizmów poprzez mutacje wydaje mi się „dziwny” tym bardziej, że mechanizmy ochrony przed mutacjami działają podobno na ślepo, czyli nie rozróżniają, która mutacja będzie pozytywna a która nie. Dążą do naprawy wszystkich mutacji.
    Czy masz może jakąś wiedzę na ten temat?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close