Ewolucja

#005 Definicja Ewolucji 01


Przygodę z ewolucjonizmem trzeba rozpocząć od… ewolucji. Chyba nie ma innego wyjścia, trzeba po prostu zrozumieć czym jest ewolucja.

Jak się czegoś nie wie to się szuka w słownikach i encyklopediach. I tu niestety czeka nas wielkie rozczarowanie. Nie wiem jak wy, ale szukałem długo i:

  1. Spotkałem się z kilkunastoma, w tym, bardzo różnymi definicjami ewolucji
  2. Nigdzie jednak nie znalazłem charakterystyki tego procesu i dokładnego opisu tego mechanizmu, który, na przestrzeni 3 miliardów lat, z „niczego” wytworzył takie cuda jak my.

By nie być gołosłownym przytoczę trzy na szybko wyszukane definicje:

Encyklopedia Merriam Webster (Najbardziej zaufany słownik online w Ameryce dla angielskich definicji słów, znaczeń i wymowy):

[Źródło: https://www.merriam-webster.com/dictionary/evolution stan 2019.12.16]

Aż 6 różnych definicji, przy czym w tym znaczeniu, które nas interesuje są aż trzy poddefinicje. To już pokazuje, że NIE MA JEDNEJ USTALONEJ PRZEZ NAUKOWCÓW DEFINICJI EWOLUCJI. Najbardziej podoba mi się: „proces, w którym, na przestrzeni kolejnych pokoleń z wcześniej istniejących form rozwijają się nowe gatunki lub populacje żywych stworzeń”. Jednak jaki jest mechanizm powstawania tych nowości? Wybór najlepszych i przeznaczenie ich do powielenia? Jeśli tak to, dlaczego wciąż istnieją na przykład bakterie?

 

Monografia „Biology” IX wydanie z roku 2011:

Monografia to z definicji „praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący”. Słowo ewolucja występuje tu bardzo wiele razy i bardzo wiele razy autorki podkreślają, że ewolucja to kluczowe dla biologii pojęcie. Ewolucja definiowana jest jako nagromadzenie w czasie zmian genetycznych w danej populacji. Z tym podręcznikiem jest jeden problem: ta ponad tysiąc czterystu stronicowa książka pomija milczeniem teorię endosymbiozy spopularyzowaną w 1967 roku przez Lynn Margulis? Gdyby ją bowiem uwzględniła to trzeba by zbyt dużo zmienić w opisach ewolucji. Ot choćby jak tu: ewolucja to już nie nagromadzenie zmian genetycznych (accumulation of genetic changes), bo przecież człowiek nie jest budowany wyłącznie w oparciu o swoje DNA. Nasze komórki zawierają mitochondria – „malutkie elektrownie” dostarczające nam energii, a one mają swoje własne DNA. Ciekawym jest to, że mitochondria rozmnażają się w komórce jak bakterie – przez podział, czyli najpierw rozmnaża się ludzka komórka a potem w niej rozmnażają się mitochondria. Jeszcze ciekawszym jest to, że mitochondrium nie jest w całości budowane na podstawie swojego DNA! Większość białek wchodzących w jego skład jest kodowana przez DNA z jądra komórki, w której się ono znajduje.

 

I na koniec, nielubiana przez naukowców acz najpopularniejsza Wikipedia:

[Źródło https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja Stan 2019.12.16]

Tu w zasadzie moja uwagę przykuło ostatnie zdanie. Jednak i ono nie wytłumaczyło jak dokładnie działa proces ewolucji. Nigdzie też nie znalazłem obwołania się do jakiejkolwiek pracy temu poświęconej.

Perry Marschall to autor wydanej w 2017 roku książki „Evolution 2.0”. Największym walorem tej książki jest poruszenie kilku prostych, acz fundamentalnych dla nauk o życiu, zagadnień:

  1. „Istnieje przepaść pomiędzy ewolucją opisaną w książkach, a ewolucją rozumianą przez czołowych ewolucjonistów.” – przepaść nie przepaść, nie ma jednej powszechnie zaakceptowanej definicji ewolucji i dokładnego opisu jak ona działa i co sprawia, że mamy do czynienia z powstawaniem coraz to bardziej skomplikowanych obiektów żywych.
  2. Ludzie kształceni na bazie darwinowskiego paradygmatu są ślepi na prace Barbary McClintock i Lynn Margulis.
  3. Naukowcy nie zdefiniowali również pojęcia „życie”. Vide Wikipedia stan 2019.12.16: „zdefiniowanie życia również współcześnie jest problemem dla naukowców i filozofów”.
  4. „Czy transpozycja przeczy neodarwinizmowi? W ścisłym tego słowa znaczeniu – tak, przeczy. Neodarwinizm twierdzi bowiem, że zmiany ewolucyjne dokonują się przez przypadkowe mutacje i dryf genetyczny.”
  5. „Gdy ktoś zadał pytanie Richardowi Dawkinsowi o to jak powstało życie, ten odparł, że przez szczęśliwy przypadek chemiczny – to nie jest odpowiedź godna naukowca, nieprawdaż”.
  6. Tak zwane algorytmy genetyczne proponowane przez naukę to jedna wielka lipa. Bieżące rozwiązania porównywane są bowiem rozwiązaniem docelowym, a przecież w życiu tego rozwiązania właśnie nie znamy.
  7. „Czy życie przeczy II Prawu Termodynamiki?”
  8. „Tak czy inaczej dalej nie wiemy skąd się wzięły materia i energia.”

Książka sama w sobie jest bardzo ciekawa i jeśli ktoś już przeczytał „Samolubny gen”, „Socjobiologię” i „Nonzero” to z powodzeniem może się zabrać za „Evolution 2.0”. Przy czym czytać ją trzeba, zresztą jak każdą książkę, krytycznie, czyli w praktyce sprawdzać każdą tezę. Sprawdzenie to nie powinno jednak polegać na tym czy teza pasuje do naszego światopoglądu, lecz na ile jest spójna i logiczna.

Autor „Ewolution 2.0” z jednej strony zadaje proste pytania i całkiem sensowne, z drugiej zaś wysuwa tezy, z większością których trudno się zgodzić.

Kilka następnych artykułów poświęcę na lepsze zrozumienie ewolucji biologicznej. Tak ją bowiem nazwałem, by nie mylić jej na przykład z ewolucją gwiazd, która jest procesem o zupełnie innym charakterze.

15 komentarzy

  1. A czy życie to nie przypadkiem zdolność organizmu do samodzielnego ruchu i rozwoju? Może najprostsze definicje są najlepsze? jaki sens tworzyć definicje skomplikowane.

      1. Czyli komplikuje nam się definicja 🙂

        Podrzucę jeszcze definicję Cambridge Dictionary:
        „Evolution is the process by which the physical characteristics of types of creatures change over time, new types of creatures develop, and others disappear.”
        czyli po polsku mniej więcej:
        „Ewolucja jest procesem, w którym fizyczne cechy różnych rodzajów zwierząt zmieniają się w czasie, rozwijają się nowe typy zwierząt, a inne znikają.”

        1. Co do definiowania to fajnie opisał to Marian Mazur – „ojciec polskiej cybernetyki”. Tu podaję link, bo cytat jest długi: physicsoflife.pl/quotes/cytaty/definiowanie.html#CYBERCHAR

          Przytoczona przez Ciebie też potwierdza moją tezę z artykułu 🙂

          Zmieńmy w niej parametry: Produkcja samochodów, jest procesem w którym fizyczne cechy różnych typów samochodów zmieniają się w czasie, rozwijają się nowe typy samochodów, a inne znikają.

          Uważasz ją za satysfakcjonującą? 🙂 Przyczepić się do niej nie można, jest poprawna ale niczego nie wyjaśnia.

          Życiem zajmuję się od ponad 30 lat, jak nie dłużej. I w pewnym momencie gdy przeczytałem słowa ewolucjonisty prof Robina Dunbdara, że „że kluczem do zrozumienia życia jest ewolucja, która cały czas jest pojmowana w niewłaściwy sposób”, olśniło mnie :), że ma rację.

          Długo pracowałem nad tym tematem, a wyniki przedstawię w kilku następnych artykułach. Bo definicja nie jest prosta:)

          I w zasadzie liczę na ostrą polemikę, bo dopiero w jej wyniku będzie można dopracować postać finalną tej definicji.

    1. Żądanie, by definicja ewolucji zawierała wyjaśnienie, jak ten proces działa, dowodzi głębokich braków w dziedzinie rozumienia, co to jest definicja. Wyjaśnieniem działania ewolucji zajmuje się teoria ewolucji, i tego typu wyjaśnień NIE MOŻE zawierać definicja. Byłoby to po pierwsze niezgodne ze znaczeniem pojęcia „definicja”, po drugie głęboko niepraktyczne. Opis mechanizmów ewolucji zawarty jest w opasłych tomiskach. Definicja powinna zaś być jednozdaniowa, i mieścić się w jednym akapicie, a nie na setkach stron.

      A już kompletnym absurdem jest mieszanie ewolucji z jej SKUTKAMI. Taka endosymbioza na przykład jest skutkiem ewolucji, a nie jej mechanizmem. Organizmy (rozumiane jako grupy) ulegają zmianom dziedziczonym przez kolejne pokolenia, a dokładniej populacje organizmów wykazują zmieniającą się w czasie częstość cech (to jest właśnie istota ewolucji). Jednym z miliardów zdarzeń w przebiegu procesu ewolucji była endosymbioza. Zaszła i utrwaliła się dzięki ewolucji, była więc jej skutkiem, a nie istotą.

      Definicja pojęcia nie może zawierać wszystkich możliwych skutków jego funkcjonowania. Myślę, że wartu tu wrócić do kanonów filozofii greckiej, i szukać definicji klasycznej, to jest wskazania pojęcia ogólniejszego i podania cech wyróżniających, szczególnych. W wypadku ewolucji biologicznej takim pojęciem nadrzędnym jest zmiana. A cechą szczególną jest to, czego ta zmiana dotyczy: grup żywych organizmów. Ważną jej cechą jest też fakt, że zmiany muszą zachodzić z pokolenia na pokolenie, nie mogą zatem ograniczać się do osobników.

      I to wszystko, nie potrzeba niczego więcej. Definicja jest pełna i wyczerpująca. No na przykład stwierdzamy, że człowiek powstał na drodze ewolucji – i rozumiemy przez to, że rozwinął się jako gatunek z form wcześniejszych wskutek dziedzicznych, stopniowych zmian zachodzących w czasie. Czy potrzebne jest tu odwołanie do endosymbiozy? W którym niby momencie?

      Ktoś, kto pisze takie absurdy, po pierwsze sam siebie ośmiesza, po drugie udowadnia wszystkim, że nie skalał się przejrzeniem żadnego podręcznika ewolucjonizmu, a mimo to udaje, że wie, czym jest ewolucja, po trzecie rozmydla i zaciemnia obraz tego pojęcia, dając świetną pożywkę kreacjonistom i innym religiotom.

      A tymczasem wystarczy iść do biblioteki, wypożyczyć podręcznik ewolucjonizmu, i go poczytać, zapominając o wszystkich tych błędnych i wypaczonych założeniach, które się posiadało przed jego otwarciem…

      1. 1. Grzegorzu, żebyś nie był gołosłowny, podaj proszę konkretny podręcznik ewolucjonizmu i wskaż miejsce, gdzie jest dobrze opisana endosymbioza jako element teorii ewolucji.

        2. Piszesz: „Czy potrzebne jest tu odwołanie do endosymbiozy? W którym niby momencie?” ano w tym momencie, gdy zadam sobie pytanie skąd się wzięły mitochondria w moich komórkach.

    2. Aby nie wyjść na niekonstruktywnego krytykanta i jednocześnie ułatwić zadanie tym, którzy (słusznie!) wątpią w prawdziwość tego, co pisze autor artykułu, pozwolę sobie skopiować definicje ewolucji zawarte w podręczniku D.J. Futuymy „Ewolucja”, zawartą w Słowniku (będącym częścią książki), str. 556, hasło „Ewolucja”: „powstawanie i zmiany częstości bytów różniącym się stanem jednej lub wielu cech”. Autor zaznacza jednak, że jest to definicja ogólna, w szerokim znaczeniu.

      W dalszym ciągu hasła Słownika podaje także definicję ewolucji biologicznej czyli organicznej: „zmiany proporcji osobników różniących się genetycznie pod względem jednej lub wielu cech”.

      Każdy wykształcony człowiek powinien sobie zdawać sprawę, że gdy chce zabierać głos w kwestiach będących obiektem zainteresowań nauki, powinien sięgnąć do opracowań naukowych, by dowiedzieć się, o czym w ogóle chce mówić. „Udowadnianie”, że nie ma jednej ogólnie przyjętej definicji ewolucji, korzystając z internetowego słownika, dowodzi niemocy intelektualnej i nieznajomości faktu, że wiedza ogólna, prezentowana w ogólnych słownikach, zdecydowanie różni się od wiedzy naukowej. Ta pierwsza często opiera się na intuicji, dlatego właśnie w różnych opracowaniach spotyka się nieprzebrane mnóstwo prób ujęcia jej w karby definicji. Wiedza naukowa natomiast jest zwykle znacznie bardziej ścisła. Aby poznać jej stan, nie powinno się jednak w ogóle korzystać ze słowników przeznaczenia ogólnego.

      Wersja dla leniwych: słownik omawiany w artykule nie odnosi się w ogóle do definicji ewolucji przyjętej przez znawców dziedziny, ale do potocznego i często bardzo nieadekwatnego rozumienia tego pojęcia. Wyciąganie na jego podstawie jakichkolwiek wniosków odnośnie użycia pojęcia „ewolucja” w nauce jest kompletnie pozbawione jakichkolwiek podstaw.

      Każdy z nas rozumie, co to jest kierunek. Jeśli ktoś podróżuje z Krakowa do Warszawy, porusza się w określonym kierunku. Jeśli ktoś inny podróżuje z Warszawy do Krakowa, porusza się w innym kierunku, a dokładniej przeciwnym niż ta pierwsza osoba.

      Czy jednak na pewno? Otóż matematycy i fizycy twierdzą, że obie osoby poruszają się w tym samym kierunku! Jedynie zwrot ich wektorów prędkości jest przeciwny, kierunek pozostaje ten sam. Czy na tej podstawie można pisać artykuł, w którym udowadnia się, że nie istnieje jedna, ogólnie przyjęta definicja kierunku?

      No właśnie dokładnie taki błąd popełnia autor. Nie widzi on także, że cytowane w słowniku definicje wcale się nie wykluczają, a niejednokrotnie starają się opisać dokładnie to samo, tyle że innymi słowami i z różnych punktów widzenia. Twierdzenie, że nie istnieje definicja ewolucji jest więc tak samo nieuprawnione, jak twierdzenie, że nie istnieje definicja kierunku.

      (Tak na marginesie, kierunek to wszystkie proste równoległe do danej – zaskoczeni? Co to ma wspólnego z wektorem, podróżą z Warszawy do Krakowa lub odwrotnie… to już niech każdy dochodzi we własnym zakresie)

  2. Tak to jest z definiowaniem 🙂

    Potraktujmy definicję Cambridge’owską metodą zmiany parametrów i zobaczmy co z t ego wyjdzie.

    Produkcja samochodów jest procesem, w którym fizyczne cechy różnych typów samochodów zmieniają się w czasie, rozwijają się nowe typy samochodów, a inne znikają.

    I jak? podoba się?

    Według mnie definicja powinna coś wyjaśniać, a ta jest jakaś taka opisowa.

    Skoro nie ma jednej definicji ewolucji to znaczy, że proces musi być dość skomplikowany. W kilku następnych artykułach zajmiemy się tym zagadnieniem. Ewolucjonista Robin Dunbar powiedział kiedyś, że „Ewolucja jest kluczem do zrozumienia życia, ale jak na razie jest źle rozumiana”.

    Pozdrawiam

  3. Kilka prostych definicji:

    1. Ewolucja to zmiany genetyczne w obrębie DNA zachodzące pod wpływem mutacji, powodujące przekształcenie się jednego gatunku w drugi. Mutacje z kolei, to błędy powstające przy replikacji DNA, w większości są szkodliwe lub obojętne, ale niekiedy mogą stać się przydatne i to jest właśnie *motor ewolucji*
    2. Gradualizm to zmiany, które zachodzą poprzez wiele pokoleń (tysiące lub miliony pokoleń).
    3. Specjacja to tendencja do rozszczepiania się linii i powstawanie dwóch gatunków, które nie mogą się krzyżować.
    3. Dobór naturalny to różnice genetyczne w obrębie gatunku, które mogą wpływać na zdolność osobnika do przeżywania i wydawania potomstwa. W następstwie “dobre” geny uzyskują przewagę liczbową nad “gorszymi”. (nowe gatunki powstają najczęściej w wyniku rozbicia populacji na izolowane od siebie grupy)

    1. Stosując metodę odwróconej indukcji matematycznej definicja numer 1 sugeruje, że na samym początku był jakiś pierwszy łańcuch DNA i to od niego się wszystko zaczęło.

      Jednak, jak pisałem w komórkach jest jądrowe DNA oraz mitochondrialne DNA różne od jądrowego i ten fakt (teoria endosymbiozy Lynn Margulis) podważa definicję nr. 1.

    2. Każda z podanych definicji jest błędna i niezgodna z użyciem przez specjalistów.

      1. Ewolucja to nie są zmiany genetyczne w obrębie DNA. Choć DNA rzeczywiście jest u organizmów żywych nośnikiem informacji genetycznej, to jednak zmiana w DNA nie jest tożsama z ewolucją!

      Ewolucja nie jest w ogóle procesem zachodzącym na poziomie osobnika – wbrew temu, co sugerują prymitywne filmy klasy B. Aby zmiany można nazwać ewolucją, muszą to być zmiany dziedziczne. Poza tym ewolucją nie jest żadna zmiana osobnicza, a jedynie zmiana częstości występowania różnych cech (także nowo wytworzonych) w całej populacji osobników.

      Nie można wiązać ewolucji z DNA, choćby dlatego, że są to pojęcia z zupełnie różnych kategorii. Co więcej, to nie zmiany w DNA powstają pod wpływem mutacji: to mutacje SĄ zmianami w DNA! Kompletne pomieszanie pojęć…

      O ewolucji możemy mówić dopiero wówczas, gdy mutacje się utrwalą, tj. zostaną przekazane kolejnym pokoleniom. I mutacje nie są jeszcze ewolucją! Co więcej, mutacje nie są niezbędne do tego, by mówić o ewolucji. Jeśli populacja zawierała 10% osobników białych i 90% czarnych, a po jakimś czasie 20% białych i 80% czarnych, to mimo braku zajścia jakiejkolwiek mutacji doszło już do ewolucji. Odsyłam do podręczników i zachęcam, by na przyszłość nie tworzyć pseudodefinicji autorskich przed skonsultowaniem swoich fantazji z literaturą.

      2. Gradualizm to nie zmiany, ale koncepcja, że ewolucja sprowadza się do powolnych zmian. Jest to zasadnicza różnica. To tak jakby napisać, że pogląd o słuszności zmian rewolucyjnych sam był rewolucją.

      3. Specjacja to nie tendencja do rozszczepiania się linii, ale każdy proces prowadzący do powstania nowego gatunku (łac. species = gatunek). Gatunki nie muszą przy tym powstawać na drodze podziału – jest to tylko jeden z typów specjacji, zwany specjacją radiacyjną. Oprócz tego wyróżnia się także specjację filetyczną, czyli takie zmiany w obrębie gatunku, że po pewnym czasie możemy już mówić o nowym gatunku. Jest jeszcze introgresja, czyli wytworzenie gatunku przez zmieszanie dwóch innych (czasem większej ilości). To wszystko są rzeczy elementarne – odsyłam już nie do podręczników ewolucjonizmu, ale do książek do nauki biologii w liceach.

      4. Dobór naturalny to nie różnice genetyczne! „Dobór naturalny (selekcja naturalna) – jeden z mechanizmów ewolucji biologicznej, prowadzący do ukierunkowanych zmian w populacji zwiększających ich przeciętne przystosowanie, czyli adaptację do warunków środowiskowych, poza okresem wymierania.” (Wikipedia). Innymi słowy, dobór to nie różnice, ale mechanizm utrwalający te różnice. Błąd krytyczny.

      Nie mogę powstrzymać się od komentarza, że dobór naturalny jest kluczową koncepcją całej teorii ewolucji, wywodzącą się co prawda od Darwina, ale dziś znacznie rozwiniętą i udoskonaloną. I jeśli np. ktoś twierdzi, że hipoteza endosymbiozy jest sprzeczna z darwinizmem, to znaczy, że chyba kompletnie nie rozumie pojęć, których używa. Endosymbioza, czyli wytworzenie obustronnie korzystnej interakcji między komórkami różnych gatunków, w której jedna z tych komórek wnika do drugiej, nie ma sama z siebie kompletnie nic wspólnego z mechanizmami ewolucji. Natomiast utrwalenie takiego połączenia, jeśli miało być przekazane kolejnym pokoleniom, musiało być zweryfikowane działaniem doboru naturalnego. Mówiąc prościej, komórki gospodarza mający wewnątrz endosymbionta musiały mieć większą przeżywalność i musiały odnosić większy sukces reprodukcyjny niż te bez endosymbionta. Między endosymbiozą a doborem naturalnym nie tylko nie ma żadnej sprzeczności, ale wręcz dobór (będący istotą darwinizmu) był konieczny, by ową endosymbiozę utrwalić. To samo zresztą dotyczy innych wydarzeń filogenetycznych typu skaczące geny na przykład.

      Wniosek: ewolucji w żaden sposób nie można ściśle wiązać ze zmianami w DNA. Ewolucja to zmiany rozkładu cech w populacji, pod warunkiem, że cechy te są przekazywane potomstwu. Nie ma znaczenia, czy chodzi o nowe cechy czy o zwiększenie udziału istniejących cech. Nie ma też znaczenia, jak te cechy są utrwalane. Oczywiście, zwykle osobniki o różnych cechach różnią się swoim DNA. Ale też różnice w DNA nie muszą zaraz oznaczać różnych cech (nie każda mutacja punktowa uwidacznia się w fenotypie), a poza tym zdarza się, że nawet zupełnie nowe cechy rozwiną się w wyniku kombinacji już istniejących albo przeniesienia materiału genetycznego (np. przez poziomy transfer genów) czy wejścia w symbiozę z innymi gatunkami (w tym w endosymbiozę).

      Abstrahując od dyskusji, czy wirusy można uznać za formy życia (może ostrożniej: za formy biologiczne), z całą pewnością podlegają one również ewolucji. W tym wypadku zmiany ewolucyjne mogą jednak odzwierciedlać mutacje zachodzące w RNA, a nie w DNA (zależy to od konkretnego wirusa).

      Ewolucję mamy także wówczas, gdy nie dochodzi do żadnych zmian w materiale genetycznym. Wśród naszych przodków żyjących jeszcze parę tysięcy lat temu istnieli już mutanci, u których zdolność trawienia laktozy (dwucukru zawartego w mleku) zachowywała się przez całe życie, ale tacy ludzie stanowili niewielki odsetek populacji. Inni, czyli zdecydowana większość, traciła zdolność syntezy niezbędnej laktazy (enzymu) w wieku najwyżej kilkunastu lat. Obecnie jednak proporcje się odwóciły, i osoby z nietolerancją laktozy są w mniejszości, przynajmniej w Europie, a zwłaszcza np. w Finlandii. Ten efekt zmiany udziału procentowego mutantów, mogących pić mleko przez całe życie, to właśnie wynik ewolucji. Tak! Zmiana udziału, a nie samo pojawienie się takiej zdolności!

      Innymi słowy, mój przedpiśca kompletnie zmienia definicje pojęć, i w dodatku nazywa swoje wyssane z palca określenia prostymi definicjami…

      1. Grzegorz podaj mi proszę niebłędną według ciebie definicję ewolucji. czy jest nią cytowana przez ciebie definicja D.J. Futuymy?

  4. DOWODY NA EWOLUCJĘ:

    1) dowody paleontologiczne:
    a) Tiktaalik – forma przejściowa pomiędzy rybą, a płazem sprzed 375 mln lat, odnaleziona w Kanadzie. Posiadał rybie łuski, skrzela i płetwy oraz oczy płaza skierowane ku górze, mocne płetwy, szyję, masywne żebra, oddychanie odbywało się na dwa sposoby.
    b) Archaeopteryx – forma przejściowa pomiędzy gadem, a ptakiem sprzed 145 mln lat, odnaleziona w Niemczech. Posiadał gadzie uzębione szczęki, długi kostny ogon, oddzielne palce skrzydeł i „ptasią” szyję z tyłu czaszki oraz ptasie pióra i przeciwstawny kciuk w stopach.
    Trzeba pamiętać, że skamieniałości pojawiają się w chronologicznym porządku, czyli tam gdzie ich się oczekuje!

    2) efekt odwrotnej migracji:
    a) wieloryby – pojawiły się 30 mln lat temu, na co mamy kompletny zapis kopalny; posiadają miednicę oraz szczątkowe kończyny tylne; ich kończyny przednie przekształcone zostały w płetwy; pochodzą najprawdopodobniej od przodka hipopotama; w zapisie kopalnym sprzed 60 mln lat nie ma śladu po wielorybach; pojawienie się wielorybów związane może być z wyginięciem dinozaurów zamieszkujących morza (ichtiozaury) – a poprzez to – zajęcie opustoszałych nisz, pełnych pożywienia.
    b) mrówki – wywodzą się do os
    c) węże – pochodzą od wspólnego przodka z jaszczurkami, który w toku ewolucji utracił nogi; posiadają szczątkowe miednice oraz kończyny tylne.

    3) przekształcenia ewolucyjne – to wariacje na temat czegoś co już istniało wcześniej: nogi to modelowe płetwy ryb, skrzydła to przekształcone kończyny dinozaurów.

    4) szczątkowe skrzydła – występują u strusi, emu, kiwi, przepiórek, kaczek, pingwinów i kakapo. Pełnią różne funkcje, ale zbudowane są z tych samych kości zarówno u form fruwających jak i u nielotów.

    5) szczątkowe oczy – występują u ślepców, węży, krewetek, kretów, zwierząt jaskiniowych. Oczy takie posiadają milimetrowe otwory ukryte pod warstwą skóry, które nie mogą tworzyć obrazów, ale zawierają światłoczułe komórki umożliwiające zwierzęciu regulację dobowego rytmu. Zwierzęta ze szczątkowymi oczami pochodzą od widzących przodków.

    6) wyrostek robaczkowy – u zwierząt liściożernych (np. królików, kangurów, małp lisciożernych) jelito ślepe i jego wyrostek są bardziej rozrośnięte niż u ludzi i służą jako komora fermentacyjna zawierająca bakterie rozkładające błonnik na łatwo przyswajalne cukry; u małp jedzących mniej liści wyrostek jest zredukowany, a u ludzi występuje w postaci szczątkowej i jest prawdopodobnie w fazie zaniku. W związku z tym, nasz wyrostek jest pozostałością narządu, który był niezbędny naszym przodkom, ale stracił swoją użyteczność.

    7) kość guziczna (szczątkowy ogon) – relikt małpiego dziedzictwa; kilka zrośniętych kręgów; człowiek posiada szczątkowe mięśnie ogonowe – przymocowane do kości guzicznej – takie same, które poruszają ogonami małp i innych ssaków.

    8) „gęsia skórka” – mięśnie przywłosowe powodujące podnoszenie się włosa (u człowieka na skutek chłodu i zastrzyku adrenaliny); u ludzi nie pełnią żadnej funkcji, natomiast u ssaków podnoszenie się futra zwiększa właściwości izolacyjne lub służy do odstraszania wrogów;

    9) poruszanie uszami – odpowiadają za to mięśnie czaszkowe, które u zwierząt obracają uszami (koty, konie)

    10) atawizmy – czyli cechy dawnych przodków ujawniające ślady przeszłości; za zmiany odpowiadają “przebudzone geny”, które funkcjonowały u przodków, a kiedy przestały być potrzebne zostały uśpione. Pojawiają się w wyniku błędów; u wielorybów raz na milion urodzeń pojawiają się nogi, u koni trzy palce z kopytami (zamiast jednego), u ludzi ogon.

    11) wyłączone (nieaktywne) geny – w chwili obecnej możemy ustalić, czy gen wytwarza białko (podlega ekspresji) czy został wyłączony; każdy gatunek posiada wyłączone geny, których odpowiedniki są aktywne u pokrewnego gatunku; na dzień dzisiejszy szacuje się, że człowiek posiada ok. 22 tys. genów aktywnych i kilkanaście tys. genów wyłączonych; najbardziej znanym wyłączonym genem u człowieka jest gen GLO, wytwarzający enzym wspomagający produkcję witaminy C. Gen ten jest nieaktywny tylko u naczelnych, owocożernych nietoperzy i świnek morskich, u których witamina C pochodzi z pożywienia (naczelne posiadają prawie cały program do produkcji witaminy C); gdyby wszystkie gatunki były stworzone z niczego, należałoby przypuszczać, że takie geny nie powinny istnieć.

    12) dziobak – jest ssakiem, a posiada dziób kaczki (ptaka) i kolec jadowy, składa jaja, nie posiada żołądka (choć jego przodek go posiadał, ze względu na obecność w jego genomie nieaktywnych genów odpowiadających kiedyś za produkcję enzymów trawiennych). Bardziej nieinteligentnego projektu nie można było wymyślić.

    13) zarodek – rozwój wszystkich kręgowców zaczyna się od rybiej formy: rybi ogon, łuki skrzelowe oraz rybi układ krwionośny, który przechodzi w układ krwionośny płaza, następnie gada i w końcu ssaka; w szóstym miesiącu ludzkiego płodu pojawia się owłosienie całego ciała – lanugo, które pojawia się także w tym samym czasie u małp i przekształca się w futro. Lanugo pojawia się także u wielorybów, zdradzając ich pochodzenie. Dzieję się tak, ponieważ, gdy jeden gatunek przeistacza się w drugi, jego potomkowie dziedziczą program rozwojowy swoich przodków. Jest to zasada “dokładania cegieł do starej budowli”

    14) odruch chwytny – występuje u niemowląt podobnie jak u małpiątek, z tą różnicą, że u człowieka ten odruch zanika po kilku miesiącach, a u małp wykorzystywany jest przy przywieraniu do futra matki.

    15) niedoskonałe projekty:
    a) flądra, przychodzi na świat jako ryba pływająca w pozycji pionowej (gdyż taki był jej przodek) i mająca po jednym oku z każdej strony ciała. Po miesiącu czaszka ryby odkształca się i jedno oko zaczyna wędrówkę na drugą stronę ciała, a ryba zmienia pozycję z pionowej na poziomą z oczami skierowanymi w górę. Umożliwia to jej upodobnienie się do otoczenia i polowanie z pozycji nieruchomej z dna. Projekt wybitnie niedoskonały, biorąc pod uwagę fakt istnienia ryby płaskiej od urodzenia, czyli płaszczki;
    b) nerw krtaniowy, biegnie z mózgu do krtani i umożliwia nam mówienie i połykanie. Lecz zamiast biec prosto, nerw ten opuszcza się najpierw do aorty, robi pętle i wraca ku górze do krtani. Jest to ewolucyjne dziedzictwo pochodzące od ryb. Ryby nie mają szyi, jednak gdy u ssaków ona się pojawia, serce opuszcza się niżej, a nerw coraz bardziej się wydłuża. Ma to związek z aortą przesuwającą się w kierunku serca, a wraz z nią przesuwającym się także nerwem krtaniowym. Inteligentny projektant nie marnowałby tak energii i materiału, tylko z mózgu doprowadziłby jeden nerw do aorty, a drugi odgałęziony do krtani. Byłoby to bardziej logiczne i oszczędne;
    c) gruczoł krokowy, wytwarzający płyn nasienny i mający skłonność do rozrastania się i infekcji, przez środek którego poprowadzona jest cewka moczowa. Rozsądny projektant nie dokonałby takiego dzieła;
    d) kobieca miednica, jej rozmiar ograniczony jest dwunożną lokomocją. Dlatego, ze względu na stosunkowo dużą głowę noworodków (zwiększający się mózg), poród odbywa się w bólach i był powodem licznych zgonów. Inteligentny projektant nie kierowałby noworodka poprzez wąską obręcz miedniczą lecz przez miękki brzuch. Niestety człowiek pochodzi od istot składających jaja, a później rodzących młode przez ten sam kanał rodny;
    e) schorzenia związane z dwunożnością: hemoroidy, dyskopatie;
    Stwórca tworząc tak dziwaczne projekty mógłby mieć powody, których nie rozumiemy. Chyba, że jego głównym celem byłaby chęć sprawiania wrażenia, jakby gatunki powstawały na drodze ewolucji 😉

    16) wyspy oceaniczne – to m.in. Hawaje, Galapagos, Nowa Zelandia, Juan Fernandez; na wyspach tych brak jest rodzimych gatunków, które spotkać można na lądach i wyspach kontynentalnych t.j. ryb słodkowodnych, płazów, gadów i ssaków. Występuje za to wiele endemicznych roślin, ptaków i owadów.
    Na Galapagos występują legwany i żółwie (których przodkowie prawdopodobnie dopłynęli na wyspę np. na dryfującym pniu), jednak brak jest ssaków, płazów i ryb. Na Galapagos jest 28 gatunków ptaków, których nie znajdziemy nigdzie na świecie, z czego 14 (połowa!) jest ze sobą ściśle spokrewniona – to zięby. Pomimo ścisłego pokrewieństwa, są one zróżnicowane ekologicznie: żywią się owadami, nasionami, jajami innych gatunków, a nawet krwią. Podobnie na Hawajach, tzw. hawajki są zróżnicowane ekologicznie. Ich dzioby są zakrzywione, masywne, cienkie i ostre lub haczykowate. Wniosek: gatunki tych ptaków wypełniają nisze zajęte przez odmienne gatunki na lądach i wyspach kontynentalnych. Wyspy te zamieszkują tylko takie gatunki, które mogą się łatwo przemieszczać: rośliny, ptaki, owady. Stąd zasadniczo brak ssaków, gadów (wyjątek to Galapagos) czy płazów oraz drzew występujących na kontynencie (wyjątek to palma, która ma orzechy kokosowe zdolne do pływania po wodzie i przez to przemieszczania się na duże odległości). Tylko na wyspach oceanicznych drobne rośliny pozbawione konkurencji, mogą osiągnąć rozmiary małych drzew! Gatunki występujące na tych wyspach są podobne do form występujących na najbliższym lądzie (np. Galapagos i zachodnie wybrzeża Ameryki Południowej, chociaż zupełnie inne są tam warunki klimatyczne). Gatunki żyjące na wyspach oceanicznych są przypadkowo dobrane, dlatego występuje tam brak równowagi ekologicznej. Wyspy oceaniczne to naturalne laboratoria teorii ewolucji, a rośliny i zwierzęta przybywające do nowych siedlisk powinny szybko się zmieniać, wypełniając puste nisze ekologiczne (przypadek i konieczność).

    17) dobór sztuczny – świetnym przykładem jest pies, jako jeden gatunek, w obrębie którego występuje aż 150 ras; doborowi sztucznemu podlegają m.in. kukurydza, pomidor, kapusta.

    18) bakterie – podział (wymiana pokoleń) następuje co 20 minut. Poprzez mutację (dobór naturalny) potrafią przystosować się do najróżniejszych środowisk; uodporniają się przez to na antybiotyki. Wiąże się to z tym, że zawsze wśród populacji znajdzie się kilka osobników wyposażonych w szczęśliwe mutacje, pozwalające przeżyć i rozmnożyć się.

    19) przykład doboru naturalnego:
    W 1977 na wyspie Galapagos miała miejsce dotkliwa susza, która doprowadziła do niedoboru miękkich nasion. W wyniku tego zięba gustująca w małych, miękkich ziarnach musiała przestawić się na duże i twarde ziarna. Obserwacja doprowadziła do tego, iż tylko zięby z masywnymi dziobami miały szanse na przetrwanie i rozmnażanie. Ptaki, które przetrwały suszę miały potomstwo z bardziej masywnymi dziobami i to o 10%!

    20) tempo ewolucji – badania naukowe dowiodły, że w sprzyjających warunkach, w ciągu 10 000 lat, zwierzę wielkości myszy jest w stanie przekształcić się w zwierzę wielkości słonia.

    1. Błażej, dzięki

      odwaliłeś kawał solidnej roboty, ten materiał przyda się w jakimś kolejnym wpisie.

      Pozdrawiam

  5. Punkt 20 jest najzabawniejszy. Gdzie są źródła do tego?
    Co do wyrostka robaczkowego „w wyrostku jest mocno rozwinięta tkanka limfatyczna, która pełni rolę filtru bakteryjnego. Wycinając profilaktycznie wyrostek, osłabiano brzuszne mechanizmy odpornościowe.”
    Punkt 16 też jest zabawny „Na Galapagos występują legwany i żółwie (których przodkowie prawdopodobnie dopłynęli na wyspę np. na dryfującym pniu” Prawdopodobnie piszesz głupoty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close