MENU

by • 17 listopada 2019 • Ssaki, Wymarłe, Zwierzęta3 komentarze1815

Chalikoterium, czyli efekt romansu konia z gorylem

Kombinacja, jakiej się nie spodziewaliście.

Matka natura stworzyła wiele istot o najdziwniejszych kształtach, rozmiarach, cechach, czy trybach życia. Nawet obecnie możemy wyróżnić kilka zwierząt, które swym  wyglądem zdumiewają koegzystujących z nimi ludzi. Przecież żyjemy w czasach, kiedy można spotkać olbrzymie kałamarnice, skaczące kangury, praktycznie nieruszające się leniwce, czy jaszczurki posiadające umiejętność biegania po wodzie. Jeśli dodamy do tego kilka ryb głębinowych, przerażające i dziobate żółwie kryjące się w bagnach Florydy, czy wszechobecne w odmętach polskiego internetu małpy z charakterystycznymi kulfonami to mamy przekrój przez najbardziej wymyślne wybryki ewolucji. Stworzenia, o których dziś opowiem, dzierży cechy kilku zwierząt żyjących współcześnie. Jednak ich połączenie to coś, na co nigdy nie moglibyśmy samodzielnie natrafić. Zapraszam w kolejną podróż do kenozoiku. W dzisiejszym odcinku cudaczne chalikoteria. 

Kim były i skąd wzięły się koniogoryle ?

Oprócz faktu, że rodzina zwierząt, którą omawiamy nazywana jest chalikoteriami to jednocześnie w jej obrębie wymienić można gatunek chalikoterium. Oczywiście istniało ich więcej (np. olbrzymi moropus). Chalikoteria pojawiły się na Ziemi około 28.4 mln lat temu, a zniknęły około 3.6 mln lat temu. Egzystowały zatem od późnego oligocenu do wczesnego pliocenu (24.8 mln lat). Uważa się, iż chalikoteria wywodzą się od małych zwierząt, które przypominały wczesne konie. Tym samym możemy je zakwalifikować do rzędu nieparzystokopytnych. Krewnymi chalikoteriów były zatem współcześnie żyjące konie, nosorożce, tapiry oraz wymarłe brontoteria. Nasi dziwaczni bohaterowie szybko podzielili się na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowiły zwierzęta przystosowane do życia na otwartej przestrzeni, drugą zaś egzystujące w lasach. Hybrydy goryli i koni, jakkolwiek dziwaczne i z innego świata, osiągnęły niemały sukces ewolucyjny. Szybko rozprzestrzeniły się w Europie, Azji, Afryce i Ameryce Północnej. Jedno jest pewne, przez 24.8 mln lat osobliwość była w cenie.

Stworzenie fikuśnej budowy.

Chalikoteria cechował kuriozalny wygląd. Głowa zwierzęcia przypominała tę konia. Na tym jednak podobieństwa do mustangów się kończą. Kończyny górne nie były bowiem wyposażone w kopyta a w pazury. Nie służyły jednak do rozszarpywania zwierzyny. Dzięki nim chalikoteria potrafiły dosięgnąć liści znajdujących się na wyżej usytuowanych gałęziach. Kończyny tylne były krótsze i przystosowane do utrzymywania masy ciała w czasie posilania się. Całkiem prawdopodobne, że podczas jedzenia chalikoterium siedziało na zadzie do czasu oskubania całego drzewa z liści. Później łaskawie przemieszczało się w kierunku kolejnych. Chalikoteria oszczędzały swoje drogocenne pazury w prosty sposób. Podobnie jak dzisiejsze mrówkojady olbrzymie chodziły one na kłykciach. Nie oznacza to jednak, że nie można było użyć pazurów do obrony przed ewentualnym zagrożeniem. Z pewnością korzystały z tej śmiercionośnej broni. Były jednak używane do określonych czynności.

Moropus, czyli największy z ferajny.

Największym chalikoterium był moropus. To monstrum osiągało wysokość 2.4 m i nie mogło mieć realnych wrogów. Z pewnością nawet amficjony (niedźwiedziopsy), które były niemalże na szczycie łańcucha pokarmowego nie mogły zrobić mu krzywdy. Zwierzę charakteryzowała pewna odmienność w stosunku do pozostałych przedstawicieli rodziny chalikoteriów. Otóż nie chodziło ono na kłykciach, jego kończyny górne przypominały bardziej strukturę zbliżoną do kopyt. Powodem takiej różnicy musiała być masa zwierzęcia. Moropus  zaszczycił Ziemię swą obecnością od około 20.4 mln do 13.6 mln lat temu.

Szkielet moropusa.

Nie jest jasne, dlaczego chalikoterium, moropus i reszta ich rodziny przestały istnieć. Na zasadzie konwergencji wiele zwierząt wykształciło bardzo podobne cechy fizyczne. Są to również zwierzęta żyjące współcześnie. Niegdyś budowę ciała, tryb życia i dietę chalikoteriów mogły powielać therizinazuary oraz naziemne leniwce. Obecnie taką budowę przypisać możemy w szczególności małpom człekokształtnych. W podobny sposób posilają się goryle czy orangutany. Nie da się zaprzeczyć, iż chalikoteria były zatem zwierzętami specjalistycznie przystosowanymi do określonych i bardzo konkretnych warunków środowiskowych. Prowadzi nas to do niepotwierdzonego wniosku, że do wymarcia tych osobliwych ssaków przyczynić się mogła zmiana otoczenia wywołana zapewne wahaniami klimatycznymi. Nie jest to nowość, gdyż zmiany klimatu wyeliminowała przeważającą większość zwierząt, których obecnie nie możemy oglądać wśród nas. Właściciele najbardziej dostosowanej do warunków środowiskowych anatomii idą zwykle na pierwszy ogień, gdy zmienia się klimat i teren, który zamieszkują. Myślę, że to spotkało chalikoteria.

Chyba każdy zgodzić się może, że koń poruszający się i zachowujący jak goryl to coś, czego na tym świecie doświadczyć się nie da. Niemniej jednak zapis kopalny sporo nam mówi o tych niesamowitych zwierzętach. Osobiście bardzo żałuję ich wyginięcia. Ludzie zapewne zaczęliby na nich jeździć, gdyby tylko mogli je spotkać. Oglądanie jeźdźców ześlizgujących się ze stromych grzbietów chalikoteriów byłoby wspaniałą rozrywką i źródłem wielu popularnych kompilacji na YouTube.

Podobne artykuły

3 odpowiedzi do: "Chalikoterium, czyli efekt romansu konia z gorylem"

  1. Ronin napisał(a):

    Chalikoterium to niezwykłe zwierzę, ścieżki ewolucji są naprawdę zadziwiające. Bardzo interesujący artykuł i fajne, lekkie ujęcie tematu.

  2. Wiktor napisał(a):

    Do tego „romansu” można by jeszcze dodać leniwca 🙂 Nieco przypomina megaterium, choć oczywiście tamten był potężniejszy.

  3. Elsa napisał(a):

    Bardzo fajny blog!

Dodaj komentarz

Pokaż, że jesteś człowiekiem * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

DinoAnimals.pl - Dinozaury, animals, świat zwierząt i roślin