Taki Pikuś

Mój pies.

Taki Pikuś

Postautor: copacabana » 30 wrz 2013, 11:59

Opowiem wam o Panu Pikusiu, chociaż wiekowy już z niego piesek to na zawsze jesteśmy rodziną i przyjaciółmi.
Kiedy miałam 7-10lat góra tata zabrał mnie na ten jeden ze swoich spacerów po których nie mogłam złapać oddechu, daleko poza granicami osiedla żebym całe lato nie przesiedziała na czepaku i klatce schodowej naszego bloku. Za betonowymi granicami można było odnaleźć cisze domy jednorodzinne i las i tak właśnie mijając jeden z tych domów w drodze powrotnej na betonowe osiedle wyskoczył do mnie mały brązowy szczeniaczek z ogonkiem zawiniętym w precelka :D jaki pocieszny jaki skoczny oblizajek :lol: Właścicielowi tego domu niedawno się oszczeniło kilka takich maleństw i powiedział że jeśli ten pójdzie za nami to jest nasz. Po kilku minutach "oj tato tato prosze" i zobowiązywania się w postaci ocen i pomocy w domu dostałam zgode do swojego pierwszego psa :-) Początki nie były usłane różami, Pikuś -na takie imie z naszej strony odrazu reagował okazało się był w gorszej formie niż ja i przez pół drogi musiałam go targać na rękach,moja mama z początku też nie była zbyt zadowolona ale w końcu dała się przekupić. Po kilu dniach z pikusiem coś się zaczęło dziać ,szarpał się w strone z której go przyprowadziłam,kilka razy zaczepił kilku starszych mężczyzn wiekiem jak jego stary właściciel,w domu był markotny. Postanowiliśmy zabrać go w jedno z niewielu miejsc gdzie możnabyło pospacerować wśród traw z dala od aut bez smyczy ,Pikuś odżył, biegał hasali nagle zniknął, po kilka godzinach szukania wołania imojego rozpaczliwego wycia tata zarządził powrót do domu -"najwyraźniej tak tęsknił za domem i uciekł już nie ma sensu go szukać" po powrocie do domu tak bardzo nie moglam sie z tym pogodzić że zapakowałam dla małego plecaczka kromki z pomidorem i powlekany jakąś gumą sznury do "wywieszania prania" zaciągłam kolege z bloku i uciekłam z domu na miejsce w którym Pikuś się zgubił. Po jakimś niedługim czasie błądzenia i nawoływania pikuś zaczął skądś skiałczeć żałośnie szczekać i tak po głosie doszliśmy w ziemi była nieduża ledwozauważalna dziura zaglądając do środka widać było niewiele więcej jak świecące oczy Pikusia to był szyb . W tym samym momencie usłyszeliśmy wołanie mojego ojca-rodzice pognali za nami kawał drogi w domowych papciach, okazało się że cała powierzchnia po której spacerowaliśmy to stare nieczynne szyby i że straż pożarna nie ma tam jak wjechać wozem ale ja nie mogłam tak zostawić żywcem Pikusia i nagle mnie olśniło -sznury! Zapletliśmy jeden wielki sznur przywiązany do drzewka-nie tykiego silnego jak by się wydawało ale nic w pobliżu nie było i mój tata choć widać było że bardzo sie bał,zszedł po sznurze plecami opierając się o ściany szybu i wytargał za futro Pikusia na zewnątrz :-) Wprawdzie nie unikłam konsekwencji ucieczki z domu ale Pikuś przez wiele lat pozostał wiernym członkiem naszej rodziny obecnie mieszka z moimi rodzicami ale często z moją dwuletnią córką go odwiedzamy
copacabana
 
Posty: 1
Rejestracja: 30 wrz 2013, 11:25
Płeć: Kobieta

Re: Taki Pikuś

Postautor: Pin » 02 paź 2013, 22:35

Jedno mnie intryguje w Twoje opowieści - skąd Ci przyszło do głowy aby na poszukiwania psa zabrać ze sobą akurat sznury :)?
Przydały się w iście filmowym stylu - szacun dla taty i jego kaskaderskich umiejętności :)
______
Pin
Awatar użytkownika
Pin
 
Posty: 39
Rejestracja: 28 wrz 2013, 14:22
Płeć: Mężczyzna


Wróć do Pies

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron

x