Mój anioł stróż

Mój pies.

Mój anioł stróż

Postautor: Gilulu » 12 sie 2013, 1:30

To dziwne a jednak prawdziwe. Miałam wtedy prawie 16 lat. Pewnego słonecznego wieczoru ok godz 19 wracałam od koleżanki. Mieszka ona w małej wiosce za moim miastem ale nie w tym rzecz... Wracając byłam bardzo zmęczona a wręcz padnięta i chciałam zadzwonić po mamę, żeby po mnie przyjechała. Nie odbierała...
Szłam jakąś piaskową drogą kiedy za mną zaczął jechać jakiś samochód. Nie zwróciłam zbytnio na niego uwagi aż do momentu kiedy po kilku zakrętach on wciąż mnie "śledził". Odwróciłam się do tyłu... samochód zatrzymał się... Ufff! I poszłam dalej. Założyłam słuchawki na uszy, muzyka głośno więc żaden dźwięk nie był w stanie do mnie dotrzeć. Szłam jakieś 15 minut, kiedy się po prostu o coś przewróciłam. Otworzyłam oczy a nade mną stało 3 starych obrzydliwych facetów wygadujących do mnie jakieś dziwne rzeczy po rosyjsku (chyba). Stali nade mną i krzyczeli, a ja ich nawet nie moglam zrozumieć...
Jeden z nich chciał założyć na mnie worek ale sie nie dałam, wstałam szybko i zaczęłam uciekać, nie patrzyłam gdzie... Po prostu biegłam... Dogonili mnie... Złapali za ręce i znów jakieś dziwne, niezrozumiałe dla mnie słowa... Zaczęli mnie ciągnąć w stronę samochodu. Krzyczałam jak najbardziej mogłam! Jednak nikt nic nie słyszał... Nikt.... Pomyślałam. A jednak! był to pies! Podbiegł i zaczął szczekać. Ja się bardzo bałam bo pomyślałam "co taki pies może, poszczeka i pójdzie"ale nie! On stał i szczekał. Tamci go wyśmiali i kopnęli tą biedną psinę. Pies był dosyć duży (nie wiem jaka rasa), skoczył na jednego z nich i po prostu zaczął go gryźć po twarzy, widok był okropny. Drugi w tym czasie próbował odgonić tego psa a trzeci po prostu oniemiał na widok zakrwawionej twarzy swojego kolegi. Wyrzucili mnie z tego samochodu i zaczęli coś krzyczeć. Odjechali szybko. Pies nie był w stanie sam iść... Objęłam go i po prostu zaczęłam do niego mówić tak jak by mnie rozumiał. "Piesku, mój aniele dziękuję Ci!" I tak przez cały czas puki mama nie oddzwoniła. Przyjechala po mnie w miejsce które jej opisałam.
Opowiedziałam jej o wszystkim była przerażona i chciała od razu jechać na policję. Ja powiedziałam, że nic mi nie jest, że najpierw trzeba psa do weterynarza. I tak zrobiliśmy. Pies nie przeżył... Miał od kopnięć wszystko w środku poturbowane... Nigdy go nie zapomnę, bo być może uratował mi życie... Jest moich Aniołem i mimo że to tylko zwierze,ma wieksze serce niż nie jeden człowiek....
Gilulu
 
Posty: 1
Rejestracja: 12 sie 2013, 1:05
Płeć: Kobieta

Re: Mój anioł stróż

Postautor: Okapi » 12 sie 2013, 10:23

Wstrząsająca historia, która Cię dotknęła. Kiedy kończyłam ją czytać byłam przerażona i miałam łzy w oczach.
Chyba nigdy nie wyleczyłabym się z takiej traumy...
A pies, pies okazał się prawdziwym bohaterem. Dobrze, że pojawił się tam jak Twój Anioł Stróż...
Ola
Awatar użytkownika
Okapi
 
Posty: 68
Rejestracja: 22 maja 2013, 23:30
Płeć: Kobieta

Re: Mój anioł stróż

Postautor: Magoos » 12 sie 2013, 12:07

Ja podobnie jak Ola jest przerażona, po przeczytaniu Twojej historii.
Naprawdę dobrze, że właśnie wtedy pojawił się w Twoim życiu ten pies.
Pozdrawiam.
Magoos
Awatar użytkownika
Magoos
 
Posty: 103
Rejestracja: 15 maja 2013, 16:47
Płeć: Kobieta


Wróć do Pies

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron

x